Peruwianka w Polsce. Bilet na podróż ufundowali jej nasi Czytelnicy

Cecilia Albrizzio z Limy

Po prawie czterdziestu latach Cecilia Albrizzio, zakochana w Polsce i Polakach Peruwianka z Limy, odwiedziła nasz kraj. Bilety do Europy ufundowali jej Czytelnicy KochamyPeru.pl.

Ponad 40 lat temu Cecilia Albrizzio, młoda Peruwianka z Limy, przyjechała do Krakowa studiować psychologię. Od razu zakochała się w Polsce i Polakach.

Taka miłość często przemija, ale nie w tym przypadku. Po powrocie do Peru Cecilia, choć daleko od Polski i w czasach, w których o internecie nikt jeszcze nie myślał, nie straciła kontaktu z naszym krajem. Wręcz przeciwnie. W jej domu coraz częściej zaczęli gościć Polacy. Alpiniści, kajakarze, podróżnicy, turyści. Nieważne kto. Przed każdym drzwi były i nadal są otwarte.

Bilet dla nieoficjalnej ambasadorki

Doszło nawet do tego, że kiedy dawny kraj Inków miał odwiedzić Jan Paweł II, sąsiedzi pytali, czy papież też będzie u niej nocował. Często śmiejemy się, że jej dom to druga, nieformalna Ambasada Polski w Limie, a ona sama świetnie pełni rolę nieoficjalnej ambasadorki naszego kraju.

Macchu Picchu robi wrażenie, peruwiańskie góry jeszcze większe, ale te wszystkie atrakcje to nic w porównaniu z „polskim” domem w Limie, w którym mieliśmy okazję zamieszkać – wpis podróżników w księdze pamiątkowej Cecilii Albrizzio.

Cecilia Albrizzio z Limy w Krakowie

Cecilia po 38 latach w ukochanym Krakowie

Jak na dłoni było widać też, że im więcej tej polskości w domu Cecilii, tym ona sama coraz bardziej tęskni za naszym krajem. Nie była w nim od czasów studiów w Krakowie i nic nie wskazywało na to, aby kiedykolwiek do Polski wróciła.

Aż pewnego dnia okazało się, że… ma bilet lotniczy. Ufundowali go Czytelnicy naszego portalu.

Cecilia spędziła w Polsce prawie trzy miesiące. Odwiedziła nie tylko swój ukochany Kraków, ale także Bielsko-Białą, Gdańsk, Inowrocław, Katowice, Olsztyn, Poznań, Warszawę, Wieliczkę, Tarnów i wiele innych polskich miast i miasteczek. W każdym z nich spotykała się z ludźmi. Zarówno z tymi, którzy znają ją z podróży po Peru, jak i z tymi, którzy tylko o niej słyszeli. 

Nie do wszystkich udało się dotrzeć. Zabrakło czasu. Niektórzy też, najstarsi znajomi Cecilii, odeszli już z tego świata.

Spotkania z ludźmi otwartych serc

Po powrocie Cecilii do Peru odwiedziliśmy ją w jej domu w dzielnicy Lince. Zielone drzwi, dzwonek w lewym rogu, jak zawsze szeroki uśmiech na powitanie i najlepsza kawa w Limie.

Peruwiance trudno to wszystko poskładać w całość. Brakuje słów, aby opowiedzieć co wydarzyło się podczas jej „podróży życia” po Polsce.

– To zupełnie inny kraj niż 40 lat temu – mówi Cecilia Albrizzio piękną polszczyzną. – Przede wszystkim nowoczesny. Nie do poznania. Inni wydają się też Polacy. Jakby zabiegani, nieco zamknięci w sobie, ale nadal bardzo życzliwi. Z otwartymi sercami. Spotkania z nimi na zawsze pozostaną w mojej pamięci.

Cecilia Albrizzio w Polsce

Peruwiański dzień w Leśniczówce Gaja koło Olsztyna. Na spotkanie z Cecilią przyszło prawie 60 osób

Na bilet dla Cecilii złożyło się prawie trzydzieści osób, w tym także ci, którzy podróżowali z nami po Peru: dwie Anny, Aneta, cztery Joanny, Julia, Iwona, Ksymena, Mirosława, trzy Renaty, Sława, Teresa, Urszula, Emil, Grzegorz, Jarosław, Marcin, Mirosław, trzech Rafałów, Stanisław i Szymon. W sumie uzbierało się niespełna pięć tysięcy złotych.

Pomysł zebrania pieniędzy na bilet dla Cecilii i zorganizowanie jej pobytu w Polsce spotkał się z niezwykle ciepłym przyjęciem. Dla Peruwianki był to niespodziewany i pełen czaru prezent. Dla nas wielki zaszczyt. Dziękujemy, że mogliśmy w tym wszystkim uczestniczyć.