Świnka morska na talerzu. Jak oni mogą to w ogóle jeść?

Każdego roku w Peru zjada się kilkanaście milionów świnek morskich. Są zdrowe, smaczne i nie traktuje się ich jak domowe maskotki. O tym, dlaczego Peruwiańczycy upodobali sobie te małe gryzonie, pisze Piotr M. Małachowski.

Piotr M. Małachowski

O tym, że Peruwiańczycy jedzą świnki morskie, wie każdy, kto zetknął się z ich krajem. Wiedzą to także turyści, którzy do niego przyjeżdżają. Dzieląc się na wyraźne dwie grupy. Tych, co koniecznie chcą spróbować. I takich, co nigdy, ale to przenigdy nie wezmą do ust.

Mało kto jednak wie dlaczego w ogóle Peruwiańczycy świnki morskie jedzą. Najprostsza odpowiedź brzmi: bo nie mają w zwyczaju bawić się jedzeniem. Dlatego ze zdziwieniem, a czasem niedowierzaniem przyjmują informacje, że poza ich światem świnki morskie trafiają jako maskotki do domowego terrarium, a nie na talerz.

Poza tym świnka morska, zwana w Peru cuy, im smakuje. Nie wszystkim oczywiście, bo ciężko ją uświadczyć na stoiskach mięsnych w nowoczesnych dzielnicach Limy i dużych miast. Część wychowanego w hipermarketach pokolenia też się wzdryga, że ktoś w ich kraju te zwierzątka zjada. Zjada przede wszystkim w Andach, także ekwadorskich, boliwijskich i kolumbijskich, gdzie tradycja spożywania świnek morskich jest najstarsza i najsilniejsza.

Jest też trzeci powód. Świnki morskie są zdrowe. Mają dużo wysokowartościowego białka, kolagenu, witamin oraz minerałów i nie zawierają przy tym prawie w ogóle tłuszczu. W mięsie cuy znajdują się natomiast korzystne kwasy tłuszczowe, które przyczyniają się do rozwoju neuronów i błon komórkowych ludzkiego mózgu we wczesnym dzieciństwie. Andyjskie matki, raczej nie zdając sobie sprawy z tych walorów odżywczych świnek morskich, karmią nimi intuicyjnie swoje małe dzieci. Korzyści mają także dorośli, bo cuy zapobiega chorobom układu krążenia oraz przeciwdziała cukrzycy i nowotworom.

Przyjeżdżających do Peru może zastanawiać cena, która w niektórych restauracjach sięga nawet trzydziestu dolarów amerykańskich za porcję. Skoro świnka morska należy do głównych produktów żywnościowych sporej części społeczeństwa, dlaczego jest tak droga? Bywa tak, bo – podobnie jak Machu Picchu, czy linie Nazca – stała się produktem turystycznym. W rzeczywistości kosztuje dużo mniej. Najtańsza świnka, jaką zjadłem, kosztowała mniej niż dwa dolary. To zrozumiałe zważywszy na fakt, że w Peru hoduje się stale aż dwanaście milionów tych konsumpcyjnych gryzoni.

Podaje się je na wiele sposobów. Najpopularniejsze to: cuy chactado – świnka smażona, cuy al horno – świnka pieczona, cuy al palo – świnka z rożna, cuy de la parilla – świnka z grilla i cuy en salsa de mani – świnka w sosie z orzeszków ziemnych. Pokrojone na drobne kawałki świnki morskie trafiają również do gulaszów. A to oznacza, że podczas pobytu w tym kraju można je zjeść nie wiedząc o tym.

Piotr M. Małachowski

Piotr M. Małachowski

Przewodnik, podróżnik, społecznik, bloger, twórca portalu www.kochamyperu.pl, pasjonat wypraw do Peru i innych państw Ameryki Południowej. Wybierasz się w te strony? Skontaktuj się z Piotrem.

Więcej artykułów - Strona internetowa

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.