Brunon Paprocki: Polski wizjoner w Limie. Historia nieznana

Artysta i wizjoner – to najkrótsze określenia polskiego architekta, którego historia w Peru dopiero po stu latach wychodzi na światło dzienne. O nieznanym, a przez to niedocenionym Brunonie Paprockim pisze Piotr M. Małachowski.

Piotr M. Małachowski

Paprocki? To nazwisko pojawia się w niektórych przekazach o Polakach, którzy zasłużyli się Peru. Pewne jest, że był, istniał. Ale prawie nic więcej o nim nie wiadomo. Nie powinno więc dziwić, że kiedy z Kanady przyjechał do Limy jego wnuk Norbert Paprocki i jego prawnuczka Kasha Paprocki, aż prosiło się, żeby pomóc im znaleźć peruwiańskie ślady dziadka i pradziadka z Polski.

Podczas pierwszego spotkania nikt z nas nie przypuszczał, że będzie to początek pełnej historycznych faktów, zwrotów akcji i ludzkich wzruszeń przygody. Przygody pozwalającej przybliżyć postać zapomnianego, a przez to całkowicie niedocenianego Polaka, który część swego życia, pasji i talentu poświęcił Peru.

Niespełniona wizja architekta, który wygrał światowy konkurs

Brunon Paprocki urodził się w 1879 roku w Krzepicach koło Częstochowy. Dyplom inżyniera-architekta udało mu się zdobyć w École des Beaux-Arts (Państwowa Wyższa Szkoła Sztuk Pięknych) w Paryżu. W czasie pierwszej wojny światowej trafił do Legionów Polskich, poznał Józefa Piłsudskiego i dosłużył stopnia podpułkownika.

Szeroką drogę do zaistnienia w Peru otworzył mu ogłoszony przez władze tego kraju międzynarodowy konkurs na projekt przebudowy bazyliki i sanktuarium świętej Róży z Limy (Basílica y Santuario de Santa Rosa de Lima). Napłynęło kilkaset prac z całego świata. Zwycięzcą został Brunon Paprocki.

Jego projekt nazywano arcydziełem. Wyróżniał się tym, co można dostrzec we wszystkich pracach tego architekta: wielkim rozmachem i równie wielką dbałością o szczegóły. Nie został jednak zrealizowany. Zaważyły względy finansowe. Efekt? Obecne sanktuarium czczonej w Peru i na kontynencie pierwszej świętej Ameryki jest ładnym, ale niczym nie wyróżniającym się kościołem. Wizja Polaka czyniła go gigantycznym kompleksem pielgrzymkowym.

Inny wymiar placu: Od pałacu prezydenckiego do kongresu

Podobnie było z projektem przebudowy Plaza Mayor w Limie. Gdyby wizja Brunona Paprockiego doczekała się realizacji, główny plac tego miasta miałby zupełnie inny wygląd niż ma teraz. Nazywałby się Plaza Perú i byłby największym placem miejskim w Ameryce Południowej.

Pomysł Polaka opierał się na wyburzeniu czterech zabudowanych kwadr miasta i stworzeniu otwartej przestrzeni skupiającej najważniejsze budynki kolonialnego centrum stolicy Peru. To pałac prezydencki (Palacio de Gobierno), katedra (Catedral de Lima), siedziba arcybiskupa (Palacio Arzobispal) , bazylika i klasztor świetego Franciszka (Basílica y Convento de San Francisco de Lima) i parlament (Palacio Legislativo). W zamyśle Paprockiego plac miał składać się z czterech części symbolizujących najważniejsze okresy historii Peru: od imperium Inków, przez Wicekrólestwo Hiszpanii, po Republikę.

Do tej pory projekt ten wydaje się szokujący, a nawet utopijny. W sprawie Plaza Mayor zdecydowano się więc na mniej rewolucyjne rozwiązanie i wybrano ideę Ryszarda de Jaxa Małachowskiego. Duma z tego powodu może rozerwać polską pierś. Ale z drugiej strony nie sposób nie westchnąć i zastanowić się, co byłoby, gdyby ci dwaj architekci współpracowali ze sobą…

Nieco inaczej stało się z Plaza San Martín – najbardziej reprezentacyjnym placem w Limie. Zarówno Małachowski, jak i Paprocki złożyli osobne, publiczne propozycje jego zabudowy. Z obu zaczerpnięto detale, które nadal można oglądać uważnym okiem.

Kaplica najstabilniejszym budynkiem w strefie trzęsień ziemi

Pierwszym dużym projektem Brunona Paprockiego, który doczekał się pełnej realizacji, była budowa gimnazjum i kaplicy świętej Marii Eufrazji (Colegio y Capilla Santa María Eufrasia) w dzielnicy Magdalena del Mar.

Część szkolna została niedawno sprzedana i wydaje się, że popada w ruinę. Strzelista kaplica natomiast, w której odbywają się coniedzielne msze święte, zaskakuje przestrzennym wnętrzem i świetnym wykonaniem. Przetrwała szereg trzęsień ziemi i prawdopodobnie przetrwa kolejne, bo według eksperckich studiów to najbardziej stabilny budynek w okolicy. Brunon Paprocki zaprojektował go całkowicie za darmo.

Z biegiem czasu został mianowany profesorem i trzecim z rzędu Polakiem, po Edwardzie Habichu i Ryszardzie de Jaxa Małachowskim, zajmującym katedrę architektury w wyższej szkole politechnicznej  (Universidad Nacional de Ingeniería) w Limie. W niej i poza nią do tej pory stoją inne budynki, w tym między innymi kasyno i hotel, które wyszły spod ręki Brunona Paprockiego. Wszystkie jednak zostały przyćmione przez największe jego dzieło w Peru: Palacio de Justicia.

Znak wszech czasów: Wielki budynek na niewiele sprawiedliwości

Pałac Sprawiedliwości to prawdopodobnie największy, jak nie największy budynek, który powstał w Peru w pierwszej połowie dwudziestego wieku. Kiedy podczas jego otwarcia zapytano ówczesnego prezydenta kraju co o nim sądzi, ten miał ponoć odpowiedzieć, że jest „zbyt duży jak na tak mało sprawiedliwości“.

Słowa te weszły do kanonu peruwiańskich powiedzeń i są ciągle aktualne. A trzeba pamiętać, że pierwotny projekt Polaka zakładał jeszcze mierzącą… siedemdziesiąt metrów wieżę wieńczącą budynek, z której ostatecznie zrezygnowano.

Projektując Palacio de Justicia, który stał się siedzibą Sądu Najwyższego i symbolem władzy sądowniczej Peru, Paprocki zainspirowany był siedzibą Pałacu Sprawiedliwości w Brukseli. W swoim dziele uwzględnił niezliczoną ilość szczegółów, którymi do tej pory zachwycają się miejscowi konserwatorzy zabytków. Podczas naszej wizyty w pałacu i opowieści o architekcie z Krzepic, który stworzył ten gmach, wręcz oniemieli z wrażenia. A to może oznaczać pozytywne dla sprawy upamiętnienia tego Polaka działania.

Z Peru przez Argentynę do Paragwaju, by dalej rozwijać skrzydła

Brunonowi Paprockiemu nie dane było osiąść na stałe w Peru. Z powodu zawirowań politycznych, które uderzyły w cudzoziemców, musiał opuścić z rodziną Limę i przez Jezioro Titicaca na Płaskowyżu Altiplano wyjechał z kraju nigdy już do niego nie wracając.

Najpierw zatrzymał się w Argentynie, ale z powodu panującego w niej kryzysu ekonomicznego nie miał szans rozwinąć skrzydeł.

Zrobił to dopiero w Paragwaju, gdzie został aż do śmierci. W tym niewielkim państwie zaprojektował i przebudował szereg wielkich budynków, w tym między innymi Panteón Nacional de los Héroes (narodowy panteon bohaterów), Iglesia Cristo Rey (kościoł Chrystusa Króla) i Colegio de Santa Teresa de Jesús (gimnazjum świętej Teresy z Ávili).

Zmarł w w Asunción w 1949 roku wyrażając w ostatnim słowie pragnienie, by zostać pochowanym w Polsce. Jego grób znajduje się w Posadas w Argentynie przy granicy z Paragwajem.

Piotr M. Małachowski
O Piotr M. Małachowski 67 artykułów
Przewodnik, podróżnik, bloger, twórca portalu www.kochamyperu.pl, pasjonat wypraw do Peru i innych państw Ameryki Południowej. Wybierasz się w te strony? Skontaktuj się z Piotrem.

1 Trackback / Pingback

  1. Brunon E. Paprocki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.