Planeta Mario Vargas Llosa. Nowa biografia noblisty po polsku

– To cała planeta Mario Vargas Llosa: z jej szczytami, dolinami, depresjami i horyzontem – Roman Warszewski recenzuje biografię peruwiańskiego laureata Nagrody Nobla i zdradza o czym może być jego najnowsza książka. 

Roman Warszewski

Na nasz rynek trafiła spora monografia poświęcona osobie pierwszego peruwiańskiego noblisty. Nosi tytuł: „Mario Vargas Llosa. Biografia”, a jej autorem jest młody polski latynoamerykanista i tłumacz Tomasz Pindel.

To druga polska książka prezentująca sylwetkę MVLl. Pierwsza, pióra Urszuli Ługowskiej, bardzo szczegółowa, dość krytyczna wobec Vargasa Llosy i skoncentrowana głównie na wątkach politycznych, dwa lata temu ukazała się nakładem PIW-u w wielce zasłużonej, „marmurkowej” serii Biografie Słynnych Ludzi. Czy biografia Pindela jest zatem zbędna? Ależ skąd – jest całkiem inna.

Jest, mimo złożoności sylwetki pisarza, prostsza i zdecydowanie łatwiejsza w odbiorze. Znakomicie robią jej stosunkowo krótkie, dobrze skoncentrowane na poszczególnych zagadnieniach, czy etapach z życia pisarza rozdziały oraz dobrze przemyślane przejścia od jednej sekwencji do drugiej. Dzięki temu Czytelnik prawie nie zauważa, iż szybko posuwa się w głąb książki, by wkrótce dotrzeć do ostatniej strony.

Choć autor w wielu sprawach stara się zachować bezstronność, trudno nie zauważyć, że jest on swoim bohaterem wielce zafascynowany (bez czego zresztą trudno byłoby chyba pisać czyjąś biografię). Na samym początku opisuje bardzo charakterystyczne chwile przed spotkaniem z Carmen Balcells – literacką agentką, której Vargas Llosa zawdzięcza swą światowa karierę:

„(…) musiałem przeczekać jakieś pół godziny w eleganckim salonie, w którym na wielkiej ścianie wisiał abstrakcyjny obraz. Czasu było sporo, więc dobrze mu się przyjrzałem. Najpierw nie widziałem w malowidle nic prócz graficznych zawijasów. Potem wydało mi się, że dostrzegam głowę kaczki. Jakieś dziesięć minut później nabrałem przekonania, że praca wyobraża jednak policjanta w szturmowym kasku, a na koniec doszedłem do wniosku, że pod chaosem kresek kryje się tak naprawdę głowa czarownicy z szpiczastym kapeluszu”.

Wtedy przyszła mu do głowy pewna myśl:

„(…) że z życiem Maria Vargasa Llosy jest trochę tak samo: w gąszczu składających się na nie faktów można zobaczyć tak naprawdę bardzo różne rzeczy”. Że jest to „(…) opowieść o ambitnym, pochodzącym z kraju dalekiego od pozycji kulturowego centrum świata pisarzu, który za sprawą uporu i talentu zdołał się wybić i odnieść największy sukces. Zarazem jest to historia człowieka głęboko uwikłanego w polityczne i historyczne wydarzenia XX wieku, w którego biografii odzwierciedla się cała epoka dziejów Ameryki Łacińskiej i Europy. Można równie dobrze postrzegać Vargasa Llosę jako intelektualistę, który przeszedł długą i znamienną drogę w swoim ideowym rozwoju. Wreszcie – jest to postać z krwi i kości, człowiek, który niejedno widział i niejedno przeżył, a koleje jego osobistych losów są tak po prostu, ciekawe”.

Biografia MVLl pióra Pindela stara się sprostać wszystkim tym złożonym i przenikającym się perspektywom. Pokazuje Vargasa Llosę jako dziecko, ucznia, studenta i młodego dziennikarza, na pewnym etapie lewicowca i sympatyka Kuby, a następnie jako zaciekłego przeciwnika Fidela Castro. Jako osobę mocno uwikłaną w sprawy rodzinne i zawierającą dwa zaskakujące małżeństwa – raz ze swą ciotką, a niewiele później ze swoją kuzynką. Jako przyjaciela innego latynoamerykańskiego noblisty – Gabriela Garcíi Márqueza, a następnie jako jego zapiekłego antagonisty. Jako krytyka burżuazji i jej obyczajowości, a następnie jako płomiennego szermierza neoliberalizmu. Nade wszystko jednak jako pisarza: autora takich arcydzieł, jak „Miasto i psy”, „Rozmowa w Katedrze”, „Wojna końca świata”, „Święto kozła” i „Marzenie Celta”. Ale również jako twórcę niegardzącego literaturą znacznie bardziej popularną – autora w dużej mierze autobiograficznej „Ciotki Julii i skryby”, „Pochwały macochy”, czy ocierających się momentami (nomen omen) o pornografię „Zeszytów don Rigoberta”.

Cały MVLl. Cała Planeta Vargas Llosa – z jej szczytami, dolinami, depresjami i bezkresnym horyzontem. Z obietnicą, iż jest ona (owa planeta) tak wielka i tak obszerna, że – mimo ósmego krzyżyka na karku pisarza – jeszcze nie wszystko na niej widzieliśmy, nie wszystkiego jeszcze na niej doświadczyliśmy.

Jedynym rozczarowaniem wynoszonym z tej lektury jest to, iż od momentu przegranych przez Vargasa Llosę wyborów prezydenckich w 1990 roku biografia znacznie przyspiesza i w zasadzie zaczyna ograniczać się do ogólników, nie zatrzymując się na konkretnych faktach z wyjątkiem przyznania mu w 2010 roku literackiej Nagrody Nobla. A przecież okres 1990–2014 to jedna trzecia dojrzałego życia pisarza. Dla porównania – 1990 rok w biografii Ługowskiej przypada zaledwie na połowę książki! Czy to skutek pośpiechu autora, wynikającego z nacisków Wydawcy, który z książką chciał koniecznie zdążyć na premierę najnowszej powieści Vargasa Llosy – „Dyskretnego bohatera”? A może to następstwo pewnego grzechu pierworodnego tej biografii, w lwiej części opartej na wspomnieniach Vargasa Llosy pt. „Jak ryba w wodzie”, kończących się właśnie na wyborczym niepowodzeniu pisarza? Trudno doprawdy dociec. Kto wie, czy na ten mankament nie składają się po prostu obie te przyczyny.

Z kolei niewątpliwą zaletą książki Pindela jest brak epatowania tak modnymi (bo chwytliwymi) w biografiach ostatnich lat wątkami skandalizującymi, czy sensacyjnymi, których w życiu MVLl można by odnaleźć przecież co najmniej kilka. Autor jednak w nie nie brnie i nie stara się MVLl odbrązowić za wszelką cenę. Tam, gdzie owych wątków dotyka, pozostaje oszczędny w ferowaniu wyroków i jest do bólu merytoryczny. Chwała mu za to, bo na przykład Gerald Martin, autor w głośnej biografii bardzo podobnej postaci, Gabriela Garcíi Márqueza, nie zdołał się przed tym ustrzec. A rezultat taki, że Czytelnik może odnieść wrażenie, iż życie Gabo to przede wszystkim skandale i niezliczone miłostki, a jego pisarstwo to ledwie ich margines.

Z pewną satysfakcją wypada mi też odnotować, że Tomasz Pindel w swej biografii szczodrze zacytował mój wywiad-rzekę z Mario Vargasem Llosą zatytułowany „Skrzydła diabła, rogi anioła” (Wydawnictwo KOS, Katowice 2007, 2010), doceniając otwartość i wielką szczerość tej rozmowy. Nie omieszkał także przypomnieć moje limskie peregrynacje w poszukiwaniu tytułowej knajpy „Katedry” ze słynnej „Rozmowy w Katedrze” Llosy, która – o czym miałem okazję się przekonać – od wielu lat już nie istnieje i w której miejscu jest dziś betonowy parking.

Życie nieubłaganie biegnie dalej. Już wkrótce i Pindel, i Ługowska, do swych biografii MVLl będą musieli dopisywać kolejny ważny rozdział. Na horyzoncie rysuje się już bowiem nowa powieść Vargasa Llosy. Sądząc po temacie, będzie ją można zaliczyć do nurtu jego powieści największych i najpoważniejszych. Opowiadać będzie o broniącym Indian państwie jezuickim z pogranicza Boliwii i Brazylii, z mało znanej krainy zwanej Chiquitanią.

Skąd to wiem? W czasie mojej niedawnej podróży do Gran Chaco opowiadano mi, że w tych samych okolicach „grasuje” MVLl i intensywnie robi notatki. Czy będzie to powrót do wątków i myśli znanych już z jego „Wojny końca świata”? Czas pokaże.

Roman Warszewski

Roman Warszewski

Dziennikarz i pisarz, autor wielu książek, w tym bestsellerów. Laureat prestiżowych nagród. Organizuje wyprawy po Ameryce Południowej. Wybierasz się do Peru lub innych latynoskich krajów? Skontaktuj się z Romanem.

Więcej artykułów - Strona internetowa

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.