Ostatnia podróż w życiu: Aż 13 zabitych w jednym miesiącu

Aż trzynastu turystów zginęło w jednym miesiącu w Peru. Większość straciła życie w wypadku panoramicznego autobusu, a pozostali podczas górskiej eskapady. O „czarnej turystyce“ w tym kraju pisze Piotr M. Małachowski.

Piotr M. Małachowski

W zeszłym miesiącu zginęło w Peru aż trzynastu turystów. Do tej pory nie zdarzyło się to w tym kraju. Jak wszędzie, również i w nim dochodzi czasami do wypadków śmiertelnych, ale tak wysoka liczba ofiar jest porażająca.

Jakiś czas temu pisałem i nie wycofuję się z tego, że powroty z Peru w trumnach nasilą się. Nie da się tego uniknąć, bo ruch na popularnych, andyjskich drogach jest coraz większy, ale nie idzie za tym stała poprawa bezpieczeństwa. O mentalności kierowców nie wspominając. Nie spodziewałem się jednak, że do najtragiczniejszego wypadku z udziałem turystów dojdzie nie w górach, tylko w Limie. Niemal w centrum stolicy.

Nikt się tego nie spodziewał. Zwłaszcza kilkudziesięciu ludzi, którzy w niedzielne, lipcowe popołudnie wybrali się panoramicznym autobusem w półtoragodzinną przejażdżkę z centrum historycznego na Cerro San Cristóbal. To najwyższe wzgórze „starej“ Limy, z którego przy dobrej pogodzie roztacza się doskonały widok na miasto i jego peryferia. W drodze powrotnej pojazd wypadł z jezdni i rozbił się dziesięć metrów niżej. Zginęło dziesięć osób: siedmiu Peruwiańczyków i trzech obywateli Chile. Ponad czterdziestu pasażerów zostało rannych.

Ten wypadek wstrząsnął Limą. Po mnie również przebiegły ciarki. Tą trasą, ba! tym samym, prawie nowym autobusem jechałem wcześniej wiele razy i do głowy mi nie przyszło, że był… przerabiany. Po to, żeby zabierać więcej ludzi. Te przeróbki i nadmierna prędkość to najbardziej prawdopodobne przyczyny tragedii.

Według świadków, zaraz po wypadku na miejscu pojawili się… złodzieje, którzy opróżniali torby i kieszenie ofiar. Niektórym może się to wydawać nieprawdopodobna informacja, ale nie jestem nią zaskoczony. We wszystkich wypadkach drogowych, z którymi miałem do czynienia w Peru, było tak samo. Ludzkie hieny wyprzedzały ludzką pomoc.

Do kolejnej lipcowej tragedii z udziałem turystów doszło w Kordylierze Białej, ponad czterysta kilometrów na północ od Limy. Podczas wspinaczki na szczyt Pirámide de Garcilaso (5885 metrów nad poziomem morza) zginęło dwóch Chilijczyków i Rosjanin. Młode chłopaki. Prawdopodobnie przysypała ich lodowa lawina.

Smutne to wszystko, ale prawdziwe. Dla tych turystów podróż w Peru była ostatnią w życiu. Niech odpoczywają w pokoju.

Piotr M. Małachowski
O Piotr M. Małachowski 67 artykułów
Przewodnik, podróżnik, bloger, twórca portalu www.kochamyperu.pl, pasjonat wypraw do Peru i innych państw Ameryki Południowej. Wybierasz się w te strony? Skontaktuj się z Piotrem.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.