Egzotyczne owoce, dzięki którym posmakujesz Peru

Oskomian pospolity, męczennica, morwa indyjska – znacie te nazwy? Mogą się kojarzyć z ziołami lub trawami z atlasu małego botanika. Ale nic z tych rzeczy. To polskie określenia egzotycznych owoców, których w Peru jest zatrzęsienie.

Dla Peruwiańczyków to zupełnie normalne, często pospolite owoce. Tak jak dla Polaków jabłka, czy gruszki. Mija się je ulicy, stosuje jako dodatki do obiadów, pije w postaci soków, drinków i zjada z deserami. Oferta jest tak duża, że sami tubylcy często nie znają nazw. Posługują się określeniami lokalnymi usłyszanymi od sprzedawców. Poznaj niewielką część tego bogactwa:

Aguaje. Owoc palmy moriche. Zawiera dużo witaminy C. Robi się z niego orzeźwiające soki, a także wykorzystuje przy oparzeniach. Smakołyk małp. Spożywany w nadmiarze może doprowadzić do zmiany orientacji seksualnej u spożywającego.

Aguaymanto. W Polsce znany pod nazwą wiśnia peruwiańska lub jagoda inkaska. Uprawiana jako warzywo. Spożywa się je na surowo. Można także ususzyć. Ma słodko- kwaśny smak, który może przypominać niezbyt kwaśny agrest.

Camu-Camu. Posiada najwięcej witaminy C ze wszystkich owoców. Więcej nawet niż dzika róża. Jadalny, lecz bardzo cierpki, kwaśny w smaku. Stąd ma większe zastosowanie w przetworach oraz przy produkcji soków i lodów.

Carambola. Polska nazwa to oskomian pospolity. Ma słodko-kwaśny smak. Można ją spożywać na surowo, choć służy głównie do wyrobu soków skutecznie gaszących pragnienie.

Chirimoya. To o niej Mark Twain powiedział, że jest najsmaczniejszym owocem danym ludziom. W smaku przypomina budyń. Zawiera dużo witaminy C, glukozy, wapnia i żelaza. Doskonała na surowo i do lodów.

Cocona. Owoc na soki i napoje orzeźwiające. Ekstrakt spożywany na czczo pomaga przy cholesterolu i cukrzycy. W Peru gustują w nim osoby z nadmiarem kwasu moczowego i innymi chorobami wywołanymi wadliwym działaniem nerek i wątroby.

Granadilla. Inaczej męczennica. Gatunek marakui. Polecana kobietom w ciąży. W środku zawiera jadalną galaretkowatą substancję zawierająca również jadalne pestki. Całość ma aromatyczny, słodki smaku.

Guanabana. Znana także jako graviola. Jeden owoc może ważyć nawet sześć kilogramów. Ma bardzo oryginalny słodkawo-kwaśny smak, przypominający krem poziomkowo-ananasowy. Pomocny w kuracjach antyrakowych.

Guava. Po polsku gruszla. Znana także w innych krajach jako guawa, guajawa i goiaba. Miąższ jest czerwonawy o charakterystycznym silnym zapachu. Miejscowi używają liści tej rośliny w celu zapobiegania biegunkom.

Lucuma. Owoc Inków, spożywany również przez wcześniejszy lud Moche. Wewnątrz przypomina „ugotowane żółtko”. Ma niezapomniany smak orzecha. W Peru jest bardziej popularny od smaku truskawek, wanilii, czy czekolady.

Noni. Inaczej morwa indyjska. Owoc niejadalny, bo kiedy dojrzeje, ma nieprzyjemny zapach. Mimo to jest powszechnie spożywany w postaci soków. Ma właściwości przeciwzapalne i przeciwbólowe. Pomaga w zwalczaniu raka.

Pacay. W języku angielskim ten owoc nazywa się lodowa fasola. W łupinie znajdują się czarne, niejadalne pestki otoczone białą, wilgotną substancją w smaku przypominającą watę cukrową, którą się zjada. Zawiera tiaminę (witamina B1) i ryboflawinę (witamina B2).

Pepino. Polska nazwa to psianka melonowa. Jest jednocześnie owocem i warzywem. Ma bardzo intensywny zapach. Żółty miąższ jest słodki i soczysty. Bogaty w witaminę C. Do jedzenia praktycznie tylko na miejscu, bo mało odporny na uszkodzenia.

Tamarindo. Inaczej tamaryndowiec indyjski. Owoce to duże strąki przypominające bób. We wnętrzu znajduje się mięsista miazga i nasiona. Jadalne na surowo. Dojrzałe są bardzo słodkie. Wykonuje się z nich orzeźwiające soki i konfitury.

Tumbo. Umiarkowanie kwaśny owoc, świetnie gaszący pragnienie i pomocny przy kamieniach nerkowych. Zjada się miąższ łącznie z pestkami. Ze skórki można zrobić konfitury. W niektórych regionach robi się z niego wino.

Tuna. Owoc opuncji. Ma skórkę pokrytą małymi, niebezpiecznymi kolcami. Zjada się cały środek, wraz z pestkami. Smak kojarzy się z arbuzem. Miąższ może mieć kolor czerwony, zielony lub żółty. Tunę najlepiej nie obierać samemu, tylko zdać się na miejscowych. Będą wiedzieć jak obrać ją skórki nie kalecząc się przy tym.

Blog autora: Wyprawa do Peru