Prawie pięć lat życia spędza w miejskich korkach statystyczny mieszkaniec Limy, ale teraz od tej średniej będzie można nieco odjąć. Dzięki zjazdowi przywódców politycznych 34 amerykańskich państw, którzy zebrali się w stolicy Peru.

Miejscowe władze oba dni VIII Szczytu Ameryk uczyniły dniami wolnymi od pracy, niektórzy skorzystali więc z okazji i po prostu wyjechali z Limy. Inni pozostali w domach, bo na głównych ulicach ruch został zamknięty lub ograniczony. Efekt? Podczas politycznego wydarzenia stolica Peru przypominała ciche i spokojne miasteczko w Europie, a nie utopioną w chaosie latynoską metropolię.

Szczyt bez aktualnych bohaterów

Na szczycie zabrakło Donalda TrumpaNicolasa Maduro. Pierwszy wysłał swego zastępcę, żeby móc zająć się atakiem koalicji Stanów Zjednoczonych, Francji i Wielkiej Brytanii na Syrię. Natomiast prezydentowi Wenezueli wycofano zaproszenie z powodu łamania zasad demokracji. Pod ich nieobecność zebrani w Limie przywódcy pozostałych państw skrytykowali zbrojną interwencję w Syrii i potępili sytuację polityczną w Wenezueli.

Głównym owocem Szczytu Ameryk było jednak podpisanie 57 porozumień w kluczowych dla regionu zagadnieniach. Wszystkie związane są ze wzmacnianiem demokracji i zwalczaniem korupcji.

Wysoka korupcja, niska demokracja

Obie te kwestie znacznie odbiegają od oczekiwań amerykańskich narodów żyjących na południe od Ameryki Północnej. Wysoki poziom korupcji i niski poziom demokracji wręcz powstrzymuje rozwój latynoskich społeczeństw.

Zjazdowi w Limie przewodniczył prezydent Peru Martín Vizcarra, który objął to stanowisko po niedawnej dymisji Pedro Pablo Kuczynskiego. Nad bezpieczeństwem uczestników czuwało ponad 16 tysięcy policjantów. Incydentów nie było, a na wymierne rezultaty tego wydarzenia, o ile w ogóle nastąpią, trzeba będzie poczekać.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Imię