Ponad trzy miesiące temu Peru zaczęło pogrążać się w głębokim kryzysie politycznym i kiedy wydawało się, że dojdzie do jego apogeum, wszystko przerwał prezydent Pedro Pablo Kuczynski. Jedną decyzją. Podał się do dymisji.

Kryzys zaczął się w grudniu ubiegłego roku, kiedy na światło dzienne wyszły niejasne powiązania finansowe dawnych spółek 79-letniego Pedro Pablo Kuczynskiego z brazylijską firmą, która korumpowała latynoskich polityków. Parlament próbował odwołać go ze stanowiska, ale prezydent przetrwał dzięki kilku posłom, którzy nie wzięli udziału w głosowaniu. Trzy dni później Kuczynski ułaskawił Alberto Fujimoriego, byłego prezydenta kraju odsiadującego karę 25 lat więzienia, co wylało na niego jeszcze większą falę krytyki.

Ustąpił, bo nie chciał być przeszkodą

Z biegiem czasu polityczna lina na szyi Kuczynskiego zacisnęła się bardziej. Pojawiły się nawet nagrania, z których wynika, że przedstawiciel rządu korumpował kongresmenów przed ponowną próbą usunięcia prezydenta. Do tego głosowania jednak nie dojdzie, bo Kuczynski sam ustąpił ze stanowiska.

Ogłaszając swoją decyzję Pedro Pablo Kuczynski zapewnił, że całe życie pracował uczciwie. Odrzucił też wszystkie zarzuty kierowane pod jego adresem i skrytykował „utrudnianie” swoich rządów przez większość parlamentarną.

– Myślę, że najlepsza dla kraju będzie moja rezygnacja z prezydencji Republiki. Nie chcę być ryzykiem na drodze do jedności i harmonii, której nasz naród tak bardzo potrzebuje, a której mi odmówiono – powiedział w orędziu do Peruwiańczyków.

Jego kadencja trwała rok, siedem miesięcy i 21 dni. Teraz rządy obejmie Martín Vizcarra pierwszy zastępca odchodzącego prezydenta.

Prezydent to praca wysokiego ryzyka

Pomimo dymisji, która stonowała polityczne napięcie, Pedro Pablo Kuczynski nie może być spokojny o swoją przyszłość. W sprawie jego dawnych powiązań finansowych toczą się postępowania specjalnej komisji i prokuratury. Padają w nich wielomilionowe kwoty w dolarach amerykańskich.

Na marginesie tych wydarzeń warto dodać, że bycie prezydentem Peru jest zajęciem wysokiego ryzyka. Wspomniany Alberto Fujimori odsiedział w więzieniu kilka lat. Za następnym – Alejandro Toledo – wydano list gończy w sprawie przyjmowania łapówek i trwa procedura o jego ekstradycję ze Stanów Zjednoczonych. Natomiast ostatni prezydent Ollanta Humala jest już za kratkami, gdzie wraz z żoną oczekuje na proces związany z podejrzaniami o korupcję.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Imię