Papież w Peru: 75 godzin z nadzieją i śladami w sercu

papież-peru

Papież Franciszek odwiedził Peru poruszając wiarę i emocje tysięcy katolików. To pierwsza od trzydziestu lat wizyta apostolska w tym kraju. Z Limy pisze o niej Piotr M. Małachowski.

– Niosę was w sercu, niech Bóg was błogosławi i nie zapomnijcie modlić się za mnie – tak papież Franciszek pożegnał się z peruwiańskimi katolikami. Przebywał w ich kraju prawie 75 godzin. – Ta wizyta pozostawia niezatarty ślad w moim sercu – dodał przed odlotem do Watykanu.

Zanim się zaczęła, szeroko komentowano jej koszt – około 11 milionów dolarów. Ale głosy krytyczne ucichły, kiedy okazało się, że tylko z tytułu zwiększonego wpływu podatku od sprzedaży towarów i usług państwo na wizycie papieża zarobi trzy razy więcej. Wygenerowała ona także dodatkowe pieniądze dla Peruwiańczyków w przeróżny sposób zaangażowanych w to wydarzenie. Było ono dla nich świetnym interesem.

Peru nie poniosło również strat wizerunkowych. Medialne doniesienia mówiły o 30-40 osobach zamierzających manifestować publicznie przeciwko wizycie Franciszka. Nie odbyła się jednak żadna pikieta, bo władze nie wydały zgody na ich przeprowadzenie.

Papa, amigo, el Perú está contigo

Gdyby do nich doszło, zostałyby przyćmione skalą serdeczności i pozytywnego nastawienia z jakim Peruwiańczycy przyjęli Franciszka. – Papieżu, przyjacielu, Peru jest z tobą – krzyczeli na każdym jego kroku.

Już samo przywitanie zrobiło ogromne wrażenie. Wzdłuż trasy przejazdu Franciszka z lotniska do Limy ustawiło się ponad dwieście tysięcy radosnych i rozemocjonowanych osób. – To wygląda tak, jakby witano gwiazdę rocka – relacjonowały media. Tego nikt się nie spodziewał. Podobnie frekwencji na zamykającej pielgrzymkę mszy świętej w stolicy kraju. Mogło w niej wziąć udział nawet milion siedemset tysięcy wiernych.

Nie mniej zaskakujące były także same podróże Franciszka po Peru. W 75 godzin, w męczącym upale i pod ogromną presją, Ojciec Święty odwiedził stołeczną Limę, północne Trujillo i amazońskie Puerto Maldonado. Oczywiście da się tę maratońską trasę logistycznie ogarnąć, zwłaszcza mając do dyspozycji środki i możliwości, jakimi dysponowali organizatorzy tej wizyty. Nie mam jednak pojęcia jak papież, 81-letni już przecież mężczyzna, zniósł to w tak dobrej formie.

Świat przemocy, wyzysku i korupcji

Nie licząc trzech mszy świętych i spotkań przeznaczonych bezpośrednio dla katolików, Franciszek podczas swoich publicznych wystąpień nie cytował Pisma Świętego i nie nawiązywał do Boga. Nie zabrał też głosu w sprawie peruwiańskich przypadków seksualnego wykorzystywania nieletnich przez osoby duchowne. Z chęcią natomiast poruszał inne tematy. Pewnie nie tylko w Peru będą analizowane jego słowa o:

  • ludzkości:

    Ludzkość nigdy nie miała tak wiele władzy nad samą sobą i nic nie gwarantuje, że będzie ją dobrze wykorzystywać, zwłaszcza biorąc pod uwagę sposób, w jaki to robi.

  • polityce:

    Polityka jest chora, bardzo chora w Ameryce Łacińskiej. Są wyjątki, ale ogólnie jest bardziej chora niż zdrowa.

  • Amazonii:

    Trzeba przełamać historyczny paradygmat, który uważa Amazonię za niewyczerpaną spiżarnę narodów bez brania pod uwagę jej mieszkańców. To ziemia pod silną presją wielkich interesów gospodarczych żądnych ropy, gazu, drewna i złota.

  • sytuacji Indian:

    Pierwotne ludy amazońskie prawdopodobnie nigdy nie były tak zagrożone na swoich terytoriach, jak są teraz. Wszystkie wysiłki, które podejmujemy w celu poprawy ich życia, zawsze będą niewystarczające.

  • handlu ludźmi:

    Przyzwyczailiśmy się używać terminu „handel ludźmi“, ale w rzeczywistości powinniśmy mówić o niewolnictwie: niewolnictwie za pracę, niewolnictwie seksualnym, niewolnictwie dla zysku.

  • przemocy wobec kobiet:

    Chcę was zaprosić do walki z plagą, która dotyka nasz amerykański kontynent: to liczne przypadki zabijania kobiet. Zapraszam do walki z tym źródłem cierpienia, prosząc o promowanie ustawodawstwa i kultury odrzucającej wszelkie formy przemocy.

  • korupcji:

    Jeśli wpadniemy w ręce ludzi, którzy rozumieją tylko język korupcji, jesteśmy ugotowani. Korupcji można uniknąć i wymaga to zaangażowania wszystkich.

Naszych serc nie można koloryzować

W mojej pamięci najbardziej zapadną jednak słowa skierowane do młodzieży. Nawiązując do Ewangelii, peruwiańskich świętych i współczesnej tendencji do koloryzowania życia papież poświęcił jej inspirujące chwile: – Nie można „fotoszopować” serca, ponieważ tam właśnie rozgrywa się prawdziwa miłość, tam idzie o szczęście – powiedział młodym.

Równie obrazowo, ale niefortunnie, Franciszek zwrócił się do peruwiańskich zakonnic. – Wiecie kim jest plotkarska zakonnica? To terrorystka, gorsza niż ci z Ayacucho lata temu, gorsza – zażartował. Nie było to śmieszne. Choćby dlatego, że w życiu plotkują nie tylko kobiety i nie tylko kobiety zakonne. A Ayacucho to kolebka Świetlistego Szlaku, polityczno-wojskowej organizacji, której działalność wiąże się z niewyleczonymi ranami Peruwiańczyków.

„Papież spontaniczności“ kilka razy łamał protokół dyplomatyczny i zasady bezpieczeństwa. Wielu wstrzymało oddech, gdy podczas przejazdu ulicami Trujillo wypatrzył w tłumie niewidomą staruszkę, która chciała go dotknąć. Kazał zatrzymać papamobile, podszedł do 99-latki, złapał ją za rękę i pobłogosławił. To było niezwykle wzruszające.

Taka też była wizyta Franciszka. Wzruszająca. Może dlatego zabrakło okazji, aby wyjaśnić dokładnie jej hasło: „Zjednoczeni nadzieją“. Nadzieją na co? Na to pytanie nie odpowie pewnie nikt. Tylko historia, w której to, co stało się w Peru, znalazło już swoje miejsce.

Piotr M. Małachowski
O Piotr M. Małachowski 46 artykułów
Przewodnik, podróżnik, bloger, twórca portalu www.kochamyperu.pl, pasjonat wypraw do Peru i innych państw Ameryki Południowej. Wybierasz się w te strony? Skontaktuj się z Piotrem.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.