Metro stolicy: Pociągiem przez najdłuższy wiadukt na świecie

Metrem w Limie nie można dojechać do najważniejszych atrakcji miasta, ale warto z niego skorzystać, jeśli chce się zobaczyć ogrom i różnorodność peruwiańskiej metropolii. O najdłuższej linii metra w Ameryce opowiada Piotr M. Małachowski.

Piotr M. Małachowski

Każdego dnia „El Tren Electrico” – jedyna linia kolejki elektrycznej w Limie – przewozi ponad 300 tysięcy pasażerów i wiedzie po liczącym 35 kilometrów najdłuższym wiadukcie kolejowym na świecie. To zarazem najdłuższa linia metra w Ameryce, z której korzystać mogą również turyści. Choć – uwaga! – nie komunikuje ono najważniejszych atrakcji miasta. Nie można nim dojechać na przykład do Centrum Historycznego, czy turystycznej mekki – dzielnicy Miraflores. Łatwo nawet o stwierdzenie, że metrem nie można dojechać nigdzie, bo łączy zaledwie dziewięć z… czterdziestu trzech dzielnic Limy.

Kolejka elektryczna stała się jednak atrakcją turystyczną. Widać to wyraźnie z góry. Z wysokości betonowego wiaduktu, po którym jeździ. Dając to, czego żaden inny środek lokomocji w metropolii dać nie może. Pogląd na jej ogrom. To najszybszy, najbezpieczniejszy i najtańszy sposób na poznanie Limy w ten sposób.

Czy warto? Tak. Przede wszystkim dlatego, że przejazd nim wspomaga wyobraźnię. Skoro jadę godzinę metrem i widzę zaledwie gigantyczny ułamek miasta, to jak gigantyczne musi być ono w całości? Po drugie, przejazd metrem pozwala spojrzeć na kontrasty Limy. Między dwudziestoma sześcioma stacjami podróżnik znajdzie wszystko to, z czego się ona składa. To nowoczesne strefy wysokich biurowców, niska zabudowa klasy średniej i peryferie biedy. Do tego pogoda. Za sprawą mikroklimatów w tym samym czasie w różnych częściach metropolii bywa ona różna. Od bezlitosnego słońca, przez mgłę, do mżawki, a nawet i zaskakującego deszczu. Wystarczy wsiąść do pociągu, by przeżyć to wszystko niemal jednocześnie i na własne oczy.

Pociągi kursują z częstotliwością od sześciu do dziesięciu minut. I są w tym bardzo dokładne. Według rozkładu jazdy metra można nastawiać zegarki, co oczywiście w Peru jest całkowicie zbędne.

Z metra w Limie warto skorzystać także z innego powodu. Dojedzie się nim do Presbítero Maestro – najstarszego poza terenami kościelnymi cmentarza na kontynencie, na którym pochowani zostali zasłużeni dla Peru obywatele, w tym także Polacy – Edward Habich i Ernest Malinowski. Przed uruchomieniem metra miejsce to turystom raczej odradzano, gdyż w drodze na ten zabytkową nekropolię łatwo było paść ofiarą napadu lub kradzieży. Teraz takie zagrożenie również istnieje, ale zostało mocno ograniczone. Pociąg zatrzymuje się bowiem niemal przed bramą cmentarza.

W celach turystycznych najlepiej korzystać z metra poza godzinami największego szczytu, czyli między 10.00 a 14.00. W którą stronę jechać? Obojętne. Chyba że w planie jest zwiedzanie Cementerio Presbítero Maestro – wówczas należy udać się w kierunku stacji Bayóvar. Ważna informacja dotyczy także zdjęć. W pociągach zielonych można je robić tylko przez szybę, bo żadne okno – z powodu klimatyzacji – nie otwiera się. Wagony czerwone posiadają natomiast małe lufciki, przez które da się wystawić rękę z aparatem. Przejazd, bez względu na kolor składu, kosztuje półtora sola, czyli niecałe dwa złote.

Piotr M. Małachowski

Piotr M. Małachowski

Przewodnik, podróżnik, społecznik, bloger, twórca portalu www.kochamyperu.pl, pasjonat wypraw do Peru i innych państw Ameryki Południowej. Wybierasz się w te strony? Skontaktuj się z Piotrem.

Więcej artykułów - Strona internetowa

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.