Kukurydziana chicha na szlaku: Gdzie i jak spróbować piwa Inków

Wytwarzana ze sfermentowanej kukurydzy chicha to świetny sposób, żeby poznać Peru od innej, nieco alkoholowej strony. O tym wyrabianym i sprzedawanym najczęściej przez Indianki napoju Inków opowiada Marcin Mentel. 

Marcin Mentel

Jednym z warunków prawdziwej wyprawy jest spróbowanie lokalnych trunków. Tę życiową prawdę podzielam w stu procentach. Dodatkowo – aby przyjemne połączyć z pożytecznym – zawsze wyszukuję miejsca, w których nie tylko dobrze jest się napić, ale także poznać sposób wyrobu danego alkoholu i tradycję jego spożywania. Idealnie pasuje do tego peruwiańska chicha.

Wytwarza się ją na wiele sposobów, w zależności od regionu. Można na nią napotkać w różnych częściach Peru, głównie w górach, gdzie tradycja jej fermentacji jest znana od czasów inkaskich.

Określana inkaskim piwem chicha wytwarzana jest ze specjalnego gatunku kukurydzy. Dawniej jej ziarna powszechnie przeżuwano na miazgę, po czym wypluwano do dużych, glinianych garnków, w których rozpoczynała się fermentacja. Tę metodę stosuje się jeszcze dziś na szeroką skalę w procesie wytwarzania masato, czyli alkoholowego napoju Indian z Amazonii. Dzięki temu powstaje napój alkoholowy o zawartości alkoholu od dwóch do pięciu procent. W przypadku chichy coraz rzadziej stosuje się przeżuwanie, a fermentację otrzymuje się dzięki zamiennikom, wśród których jest między innymi słód kukurydziany.

Podczas pobytu w Świętej Dolinie Inków polecam spróbować tego trunku. Zwłaszcza w okolicach miejscowości Calca i Urubamba. W tym regionie wytwarzaniem tego napoju nadal trudnią się indiańskie kobiety. Często robią to w tradycyjny sposób. Chicha u nich dojrzewa w dużych naczyniach i rozlewana jest do półlitrowych kufli, które kosztują tylko pół sola (około siedemdziesiąt groszy). Wystarczy, że zapytacie, gdzie sprzedaje się chichę, a przychylni tubylcy zaprowadzą w odpowiednie miejsca.

Miejsca te często oblegane są przez miejscowych degustatorów, tak zwanych „chicheros”. W dobrym tonie jest wylanie kilku kropel dla Pachamamy. W takim miejscu bardzo często serwuje się również świnki morskie, więc podróżnicy kulinarni powinni być zadowoleni.

Sama chicha ma kwaśny, drożdżowy smak i nie każdemu może przypaść do gustu. Polecam jej odmianę o nazwie „frutillada”, do której podczas wyrobu dodaje się truskawki. Jest o wiele słodsza, łagodniejsza w smaku i może przypaść do gustu kobietom. Ale w każdym z regionów Peru wyrabia się chichę w inny sposób i z innych składników. Odwiedzając Puno możecie spróbować jej odmiany wytwarzanej z quinua o prawie białym kolorze. W Ayacucho robią miks z kukurydzy, pszenicy, jęczmienia i ziaren ciecierzycy o nazwie chicha de „siete semillas”, czyli siedmiu nasion.

Jeżeli dobrze się postarać, jeżdżąc po Peru w każdym nowym miejscu możemy spróbować lokalnych trunków. Są jeszcze przecież i pisco, i wspomniane masato, i rum, i cañaso, i aguardiente, by wymienić te najbardziej popularne. Tylko uwaga, żeby nie przesadzić! Może się bowiem okazać, że niektórzy poznający Peru w ten sposób, niektóre odwiedzone miejsca tak naprawdę zobaczą dopiero w domu. Na zdjęciach.

Marcin Mentel

Marcin Mentel

Pilot wycieczek, przewodnik, podróżnik, bloger, znawca Peru i sąsiednich krajów, pomysłodawca agencji trampingowej www.peruexpedicion.com. Wybierasz się do Peru, Boliwii lub Ekwadoru? Skontaktuj się z Marcinem.

Więcej artykułów - Strona internetowa

Trzy miejsca w samochodzie z Limy do Cuzco 9.06 i z Cuzco do Limy 20.06. Na trasie m.in.: wyspy Ballestas, linie Nazca i inkaskie ruiny Choquequirao. Kontakt: redakcja@kochamyperu.pl
Sylwester i Nowy Rok w Ekwadorze i Peru? Zbiera się grupa chętnych na plecakową wyprawę. Wyjazd dla osób, które marzą o przygodzie i egzotyce. Szczegóły: info@peruexpedicion.com

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.