Kuchnia Peru jest na dobrej drodze do podbicia podniebień świata, ale nie wszystko złoto, co się świeci. Czasami pozostaje tylko zapytać, jak można z tak niewiarygodnego bogactwa składników, przypraw i świeżości, jakim dysponuje ten kraj, zrobić taką nędzę na talerzu? Można. Można też – w trzech krokach – znacznie ograniczyć margines fatalnej pomyłki.

1. Limonka i ají zamiast pieprzu i soli

Ogólna zasada dobrego jedzenia, nie tylko w Peru, jest taka, żeby stołować się tam, gdzie miejscowi. Jak rozpoznać takie lokale? Najlepiej po twarzach, a jeszcze lepiej patrząc na stoły. Jeśli stoi na nich sól i pieprz, odwracam się na pięcie i wychodzę.

Nie mam nic do pieprzu i soli, ale jak ma być lokalnie, wolę ají i limonkę. To dwa z głównych sekretów peruwiańskiej kuchni.

Kuchnia Peru: limonka i aji
Limonka i ají wyprawiają z jedzeniem cuda

Sok z limonki można wycisnąć praktycznie do wszystkiego. Zaskakująco zmienia smak dania, a często go ratuje. Spróbujcie choćby z zupą. Jeśli wydaje się mdła, limonka to naprawi. Świetnie wspomaga ją ají – peruwiańska ostra papryczka, która w rzeczywistości nie jest papryczką, tylko po prostu… ají. Ta roślina ma wiele odmian, kolorów i form podania, ale łączy je jeden wspólny mianownik: przesadzicie, nie zjecie. Jest naprawdę ostra.

2. Jedz tu i teraz. Z zegarkiem w ręku

Drugi krok do dobrej kuchni to pilnowanie czasu. Co prawda w Peru wszyscy się nagminnie spóźniają, ale jedzą w ściśle określonych godzinach. Oczywiście w innych porach człowiek nie padnie z głodu, bo zawsze coś się w kuchni znajdzie. A to pod szafą, czy w misce, do której nie zdążył dobiec pies kucharki.

Peruwiańczycy jedzą śniadania zazwyczaj od 7.00 do 10.00, obiady od 12.00 (często od 11.30) do 14.00 (często do 13.30) i kolacje od 18.30 do 21.00. Warto uwzględnić te godziny podczas planowania podróży. W pozostałych szansa na rozczarowanie zwiększa się diametralnie.

Kuchnia Peru: przydrożna restauracja
W restauracjach jada się w określonych godzinach

Warto też pamiętać o kulinarnej mapie. W Peru jest ponad pół tysiąca lokalnych potraw i większość z nich faktycznie występuje lokalnie – tylko w jednym, konkretnym miejscu. W innych też może występować, ale raczej bym tego nie próbował. Zresztą zamówcie morską rybę w wysokich Andach, to się przekonacie.

3. Tanio i drogo nie znaczy smacznie

Im tańsze jedzenie w Peru, tym lepsze. Ale uwaga! Do pewnej granicy.

Kiedyś na zestaw obiadowy wydałem trzy i pół sola, czyli cztery złote. Zupa miała smak płynu do mycia naczyń, ale po triku z limonką i ají (patrz punkt pierwszy) dało się ją zjeść. Na drugie podali kawałek mięsa. Tak twardy, że nie pomógł ani restauracyjny nóż, ani mój scyzoryk. Wbiłem się więc w gnata zębami. I kiedy myślałem, że w końcu go ugryzę, nagle okazało się, że… ktoś już go gryzł.

W przeciwną stronę też jest niebezpiecznie. Bardzo drogie dania mogą być dobrze przyrządzone, ale za każdym razem zastanawiam się nad ich świeżością. Większości Peruwiańczyków nie stać na jedzenie ponad stan. Można się więc tylko domyślać, ile polecana przez kelnera potrawa przeleżała w lodówce.

Kuchnia Peru: Świeża pachamanca
Najświeższe dania są tam, gdzie nie ma lodówek

Najlepiej to wypośrodkować. Jak? Zapytać miejscowego. Ale nie o to, gdzie nam poleca zjeść. Tylko gdzie będzie jadł. A potem zaprosić go tam na wspólny posiłek.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Imię