Machu Picchu stwarza problemy. Aż się chce zostać dłużej

Peruwiańskie zabytki, które znajdują się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO, to unikalna szkatuła z perłami. O pierwszej z nich – inkaskim Machu Picchu – opowiada Ksymena Jasiewicz.

Spośród zabytków, jakie można zobaczyć w Peru, dwanaście znajduje się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Daje to temu krajowi drugie miejsce w Ameryce Południowej, zaraz po Brazylii i tuż przed Argentyną.

Listę otwiera Machu Picchu przynoszące… „same problemy“. Na liście UNESCO znajduje się od 1983 roku i jest obiektem zarówno dziedzictwa kulturowego, jak i przyrodniczego. To prawdziwa wizytówka Peru, która nie potrzebuje już reklamy.

Machu Picchu znajduje się w stosunkowo niewielkim sąsiedztwie miasta Cuzco. Położone jest nad rzeką Urubamba, na przełęczy pomiędzy szczytami Huayna Picchu i Machu Picchu. To od tej drugiej góry ruiny najlepiej zachowanego miasta Inków wzięły swą nazwę, nadaną już po odkryciu.

W 1911 roku dotarł do nich amerykański naukowiec Hiram Bingham, doprowadzony przez miejscowych Indian. Miejsce od razu zyskało sławę, a Bingham – miano odkrywcy. Okazało się jednak, że dziewięć lat wcześniej, bo już w 1902 roku, w ruinach był ktoś inny: Peruwiańczyk Agustín Lizárraga Ruiz, ale nie udało mu się zdobyć takiego rozgłosu, jak w przypadku Binghama.

„Problem” pojawia się już na początku, po dotarciu do stóp Machu Picchu. Jak oderwać wzrok od tego, co nad naszą głową? Trzeba to zrobić, bo przecież jeśli już tu jesteśmy, to po to, by zobaczyć dawne miasto okrzyknięte 7 lipca 2007 roku jednym z „Siedmiu Cudów Świata“. Pokonujemy bramę wejściową i „problem” narasta. Bo nagle, za zakrętem, otwiera się panorama tego miejsca. Zachwyt rekompensuje brak słów. Gdzie najpierw? Co najpierw? Uliczki, schodki, platformy, znowu schodki, tarasy, chaty, świątynie, niezwykłe budowle, kanały irygacyjne, znowu schodki, znowu chaty… Mamy „problem”, bo nie ogarniamy tych cudowności.

Jeszcze większy „problem” pojawia się przy pięknej pogodzie. Mamy tylko dwoje oczu, a tu by trzeba patrzeć dookoła głowy! W dole szarobura nitka Urubamby. Jeszcze nigdy szarobury kolor tak nie zachwycił. I te szczyty! Putucusi, Huchuy Picchu, Huayna Picchu i Montaña Machu Picchu. Jeśli skusimy się na wejście na którąś z tych gór, jeśli spojrzymy z tej perspektywy na pejzaż u naszych stóp, pojawi się kolejny „problem”: niech zamykają, ja tu zostaję…

Ksymena Jasiewicz
O Ksymena Jasiewicz 22 artykuły
Z wykształcenia historyk i polonista; pracuje w szkole podstawowej. Każdy peruwiański temat rozpatruje ze wszystkich stron. Jej sympatia do Peru trwa trzydzieści lat i stale się pogłębia.

2 Comments

  1. W dwa miesiące objeżdżałem Peru samochodem, bez pośpiechu, a i tak to mało. minimum rok by poznać głębiej. Dodatkowym plusem jest znajomość hiszpańskiego.
    Bardzo ułatwia kontakty i zbliża.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.