Kiedy jako mały chłopiec wpatrywałem się w czarno-biały telewizor, w którym Tony HalikElżbieta Dzikowska opowiadali barwnie o podróżach, do głowy mi nie przyszło, że kiedyś spotkam współautorkę kultowego programu „Pieprz i Wanilia“. Życie to jednak pasmo niespodzianek i spotkałem ją w Peru.

Do Limy Elżbieta Dzikowska przyjechała z pisarzem Romanem Warszewskim. Było mi niezręcznie zostać ich przewodnikiem. Elżbieta Dzikowska, która Peru odwiedziła już po raz trzynasty, jest przecież autorką książki „Limańskie ABC“. To jedna z lektur, na których oparłem fundamenty wiedzy o tym kraju. Podobnie jest z Romanem Warszewskim, który był w Peru ponad trzydzieści razy, też pisze o nim książki i w którym czuje się jak ryba w wodzie. Po krótkim namyśle wiedziałem jednak gdzie ich zabrać.

Elżbieta Dzikowska w ruinach administrowanej przez Inków osady Huaycán de Cieneguilla

Pojechaliśmy do Huaycán de Cieneguilla, dużej osady ludu Ychsma sprzed tysiąca lat. Miejsce to znajduje się na dawnym, inkaskim szlaku, który łączył Andy z sanktuarium w Pachacámac. Takie małe, nieznane Machu Picchu na pustyni.

Elżbieta Dzikowska i Roman Warszewski z chęcią odwiedzili też sierociniec koło Limy. Stamtąd – z zapasem tlenu – ruszyliśmy w Andy. Wzdłuż trasy kolei transandyjskiej na przełęcz Anticona. Tam, na wysokości 4818 metrów nad poziomem morza, znajduje się pomnik polskiego inżyniera Ernesta Malinowskiego, bohatera Peru i twórcy tej najwyższej do niedawna linii kolejowej na świecie. To dzięki Elżbiecie Dzikowskiej ten monument stoi. Dwie dekady temu była inicjatorką jego powstania.

Z Romanem Warszewskim pod pomnikiem polskiego inżyniera Ernesta Malinowskiego

Jednak głównym celem gości z Polski była Vilcabamba – ostatnia stolica Inków, do której Elżbieta Dzikowska dotarła po raz pierwszy w 1976 roku wraz z mężem Tony’m Halikiem i Peruwiańczykiem Edmundo Guillénem. Po latach wróciła tam z Romanem Warszewskim, który pisze o niej biografię. Ich wspólna podróż będzie kluczową częścią tej książki.

Milowy krok do biografii

Początek nie był wesoły. W Cuzco Elżbieta Dzikowska źle się poczuła i trafiła karetką do szpitala na dotlenienie organizmu. Potem – w trakcie długiej podróży przez Huancacalle, Huanamarkę, Quillabambę i Chontapampę do Espíritu Pampa – ponownie musiała skorzystać z pomocy medycznej. Wszystko skończyło się jednak dobrze.

W Limie koniecznie musieliśmy zjeść razem ceviche. To wtedy obsługująca nas kelnerka zapytała mnie: „kim jest ta królowa o niebieskich oczach?“ Mam nadzieję, że dowiem się tego dokładnie z książki Romana Warszawskiego. Po spotkaniu z Elżbietą Dzikowską apetyt na tę wiedzę wyostrzył mi się maksymalnie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Imię