Choquequirao lub Chuqik’iraw w języku keczua, czyli „kolebka złota”, to jedne z najbardziej niedostępnych ruin inkaskiego miasta w andyjskim paśmie Cordillera Willkapampa w Peru. Zbudowane około 550 lat temu na wysokości 3030 metrów nad poziomem morza zwyczajnie zadziwiają. Trzeba przejść 28 kilometrów, aby dostać się w to miejsce. Wspinając się, a potem schodząc po krętych i czasem wąskich, skalistych ścieżkach. W sumie to dwa tysiące metrów w pionie.

Według pomiarów archeologicznych Choquequirao jest większe od Machu Picchu, ale nadal pochłonięte przez dżunglę wysoką. Zaledwie 35 procent terenu oczyszczono z roślinności. Reszta wciąż kryje się w gęstym lesie.

Andyjska mięta budzi zmysły z letargu

Droga była tak samo piękna, jak i wyczerpująca. Wczesnym rankiem zarzuciliśmy plecaki i przechodząc przez wiszący most nad rzeką Apurimac ruszyliśmy dość stromą ścieżką w górę do malutkiej osady. Po kilku godzinach mozolnego marszu powitały nas kępy muña – andyjskiej mięty. Wystarczyło potrzeć w dłoni kilka liści, a nasze zmysły obudziły się ze wspinaczkowego letargu.

Było już popołudnie, postanowiłem więc ruszyć na przełaj. Studiowanie map i topografii terenu nie poszło na marne. Odbiłem w prawo i zauważyłem resztki murów porośniętych pnączami, akwedukty wypełnione wysoką trawą i kwiatami oraz tarasy z tropikalnymi drzewami. W jednej chwili uzmysłowiłem sobie, że cały ten stok to Choquequirao!

Sam jak palec w magicznym miejscu

Kiedy po 40 minutach przedzierania się przez gąszcz ukazały się pierwsze oczyszczone mury miasta, poczułem się jak odkrywca. Każdego dnia na Machu Picchu wchodzi około czterech tysięcych osób. W Choquequirao odwiedzających jest w najgorszym wypadku 35! Ale tego popołudnia byłem sam. Sam jak palec! Przez prawie pół godziny miałem to magiczne miejsce tylko dla siebie.

Ruiny Choquequirao w Peru

Nie sposób opisać tego, co czułem. Euforia wymieszana z zachwytem i wzruszeniem. Łzy szczęścia wypełniły mi oczy. Ale zaraz pojawiły się pytania. Jak oni to zbudowali? Dlaczego? Po co? Determinacja i talent inkaskich budowniczych wywołują podziw. A do tego te kamienne ściany składane bez grama zaprawy… Perfekcja.

Mistyczne Choquequirao jak magnes

Nagle z północy zaczął wiać porywisty wiatr. Zerkając na zegarek zdałem sobie sprawę, że temperatura spadła z 25 do 10 stopni Celsjusza. Zrobiło się nieprzyjemnie. Ciemne chmury prześlizgiwały się przez przełęcz zakrywając cześć ruin. Nadało to im groźnego, a zarazem mistycznego wyglądu.

Pół godziny później do centralnego placu dotarł przewodnik z parą z Australii i psem, który towarzyszył nam od początku wyprawy. Przewodnik spojrzał na mnie badawczo. Nie mam pojęcia co wyczytał w moich oczach, ale powiedział po hiszpańsku:

– To miejsce tak działa. Nie martw się. Jeszcze tu wrócisz.

Racja. Choquequirao to magnes. Wrócę tam na pewno.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Imię