Coraz więcej informacji o samochodowej podróży po Ameryce Południowej. Jej wstępny zarys wiedzie przez Peru, Boliwię, Patagonię w Chile, Ziemię Ognistą w Argentynie, Urugwaj, Paragwaj, Amazonkę w Brazylii oraz Wenezuelę, Kolumbię i Ekwador.

Ameryka Południowa w 100 dni
Zarys wyprawy. Jeden z wielu, bo dokładna trasa powstanie już w drodze

Wszystko w 100 dni, które być może wydają się teraz szalone, ale na pewno będą niezapomniane.

Konkretny termin

Po pierwsze znana jest data tej podróży. Ruszamy rano 10 grudnia tego roku z Limy na południe. To potwierdzony termin. Tylko Bóg lub inna, nadludzka siła może go zmienić. Do stolicy Peru wrócimy od północy kontynentu najpóźniej 20 marca przyszłego roku.

Druga ważna wiadomość dotyczy liczby stałych uczestników wyprawy. Będzie ich maksymalnie sześciu. Czterech już jest. To Agnieszka, Ela, Mariusz i ja. Zostały zatem tylko dwa wolne miejsca. Ktoś chętny na Amerykę Południową w 100 dni? Zapraszam do naszej ekipy.

Zaproszenie skierowane jest także do niestałych uczestników wyprawy. To osoby, które dołączą do nas na wybraną przez siebie część trasy.

Mniej niż 100 dni

To trzecia dobra informacja. Nie masz 100 dni, ale masz chęć pojechać? Oto miejsca, w których można wskoczyć na nasz pokład (wraz z orientacyjnymi datami, w których do tych miejsc dotrzemy): Cuzco (14 grudnia), La Paz (19 grudnia), Santiago de Chile (27 grudnia), Buenos Aires (15 stycznia), Rio de Janeiro (27 stycznia), Bogota (1 marca) i Quito (6 marca).

Jak to będzie wyglądało w praktyce? Bardzo prosto.

Jeśli ktoś chce zobaczyć na przykład Patagonię w Chile i Argentynie, będzie to możliwe w około 18 dni, mniej więcej od 27 grudnia do 15 stycznia. Trzeba tylko dołączyć do nas w Santiago i odłączyć się w Buenos Aires.

Ameryka Południowa samochodem
Podróżujemy samochodem. W planie jest kilka przystanków, na których można do niego wskoczyć

Natomiast jeśli ktoś ma miesiąc wolnego i nastawia się na północną część Ameryki Południowej, niech w okolicach 27 stycznia przyleci do Rio de Janeiro i ruszy z nami do Bogoty, w której powinniśmy być około 1 marca.

Czas na decyzje

Pozostałe sprawy pozostają bez zmian. Jedziemy dużym samochodem, szczegółowy plan ustalamy w drodze, a koszt całej, studniowej wyprawy nie przekracza pięciu tysięcy dolarów amerykańskich od osoby, czyli około siedemnaście tysięcy złotych. Plus przelot do i z Ameryki Południowej, który każdy z uczestników organizuje we własnym zakresie.

Oczywiście w przypadku dołączenia na część trasy, koszty będą odpowiednio niższe.

To na razie tyle. Jesteśmy w momencie podejmowania konkretnych decyzji. Chętnych, zarówno na całą, studniową podróż, jak i tych, którzy chcą dołączyć na część trasy, zapraszam do kontaktu na adres: redakcja@kochamyperu.pl.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Imię