Viagra Inków: Wyprawa po macę i jej potęgę prosto z pola

Maca z Peru podobno dodaje energii, wzmacnia pamięć, zwiększa potencję oraz odmładza organizm. Jak jest naprawdę? O rosnącej najwyżej na świecie gotowej do spożycia roślinie pisze Piotr M. Małachowski.

Piotr M. Małachowski

Rzut oka do internetu i wiadomo, że peruwiańska maca staje się coraz bardziej znana w świecie jako niezwykły, czy wręcz „magiczny“ pokarm Inków. Pytają też o nią przyjeżdżający do tego kraju, bo wieść niesie, że dodaje energii, poprawia libido, wzmacnia pamięć, odmładza organizm i przedłuża życie.

Z tym przedłużonym życiem muszę jeszcze poczekać. Zobaczymy jak będzie. Natomiast reszta się zgadza. Sprawdziłem to na własnej skórze.

Nie ma sensu rozwodzić się nad szczegółowym opisem tej podobnej do krzyżówki rzepaku, gorczycy, rzepy i kapusty rośliny. Zainteresowani łatwo znajdą to w innych miejscach. Tym bardziej, że mój wywodzący się z doświadczenia opis jest odmienny. Opiera się na wyraźnym podziale i wygląda ogólnie tak:

  • maca żółta – wzmacnia organizm;
  • maca czerwona – wzmacnia organizm i jest antynowotworowa;
  • maca czarna – wzmacnia organizm, jest antynowotworowa i podnosi apetyt na seks.

Jest też maca, której nie biorę pod uwagę. Rolnicy w Peru określają ją jako „cafecito“, czyli kawusia. To niewyrośnięte „odpady“ z wyżej wymienionych grup, które można spożywać dla słodkawo-pikantnego smaku lub zmielić i dodawać do prawdziwej kawy.

U mnie maca kawę zastępuje. Zastępuje także napoje energetyzujące i inne wzmacniacze ze świata chemii. Mówiąc wprost – nie piję red bulla, bo skrzydeł dodaje mi maca. Całkowicie rozumiem też, dlaczego Inkowie uważali ją za coś w rodzaju viagry.

Spotkałem się jednak z opiniami negatywnymi. Nie dziwię się, bo ich autorami były osoby, które testowały macę poza granicami Peru w postaci proszku lub kapsułek. Nie mam pojęcia jaka jest tego skuteczność, ale zakładam, że niższa niż maca w postaci naturalnej. Poza tym macę łatwo podmienić na coś innego, choćby zmieloną soję, czy mączkę kukurydzianą. Oszustw w tej materii jest sporo w samym Peru, trudno więc przypuszczać, że poza nim ich nie ma.

Jak uniknąć podróbek poza Peru? Nie wiem. Jak uniknąć ich w Peru? Najlepiej pojechać po macę na pole. Tam, gdzie rośnie.

Tym polem jest wielki i nieco pofałdowany płaskowyż w regionie Junín, który rozciąga się na wysokości ponad czterech tysięcy metrów nad poziomem morza. To raczej mało znane wśród podróżników miejsce. Bardziej wśród wikunii – dzikich sióstr lam, których jest zatrzęsienie. Lubią macę podskubywać.

Z Limy na pampę, na której rośnie maca, jest bliżej niż do sławnych linii w Nazce. Kiedy wikunie są oddalone, drogę na pola wskazują pracujący na nich ludzie. Macę można dostać bezpośrednio u nich. Także ususzoną – świetnie nadaje się do transportu. Wystarczy udać się po nią z miejscowymi do ich domów. Warto także zatrzymać się na chwilę w wiosce Huayre, w której maca ma swój jedyny na świecie pomnik. Całkowicie zasłużony.

Galeria zdjęć z wyprawy po macę:

Piotr M. Małachowski

Piotr M. Małachowski

Przewodnik, podróżnik, społecznik, bloger, twórca portalu www.kochamyperu.pl, pasjonat wypraw do Peru i innych państw Ameryki Południowej. Wybierasz się w te strony? Skontaktuj się z Piotrem.

Więcej artykułów - Strona internetowa

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.