Spotkanie z Olkiem. Krótka historia Polaka w miejscu bez nazwy

Północne plaże przy granicy z Ekwadorem są scenerią dzikich, pustynnych krajobrazów i nieznanych nikomu historii, które przysypuje piasek zapomnienia. O jednej z nich opowiada Marcin Mentel.

Marcin Mentel

Wymyśliłem sobie, że chcę być na plaży sam. Zupełnie sam. A właściwie to chcę spędzić tam noc. Patrzeć w gwiazdy, słuchać oceanu, a może samego siebie.

Było już południe, gdy złapałem samochód i ruszyłem autostopem na południe od peruwiańskiego Tumbes, przygranicznego miasteczka w pobliżu Ekwadoru. Po jakimś czasie poprosiłem kierowcę, żeby zatrzymał się. Chciałem wysiąść dokładnie w tym miejscu.

– Estas seguro, gringo – zapytał nie dowierzając. – To na pewno tu?

Jasne, że tutaj. Pusta plaża i nikogo w zasięgu wzroku. W sam raz dla mnie. Ale jednak pomyliłem się. Z drogi nie było widać, że za wydmą zebrali się lokalni rybacy. Spychali łodzie z plaży do Pacyfiku. Podszedłem do nich i usiadłem na wydmie patrząc jak pracują.

– De donde eres – padło pytanie. – Skąd jesteś?

– Soy polaco, señor – odparłem.

– Polaco – ni to zapytał, ni powtórzył. – Mieszkał z nami jeden Polak. Ale umarł.

Jak to mieszkał? Tu? Polak? Pośrodku niczego w miejscu bez nazwy?

– Tak, gringo – potwierdził rybak, a drugą stroną wiosła napisał niezdarnie na piasku: „Aleksander Colka“.

Posiedziałem z plecakiem na tej plaży rozmawiając z nieznajomym o rodaku, który był już tu przede mną i poznał wszystko to, co chciałem dopiero odkryć. Mieszkał z nimi i umarł. Leży pochowany na cmentarzu, którego nikt nie odwiedza. Kim był? Po co tu przyjechał? Jaka była jego historia? Jedno nazwisko, tysiąc pytań i same tajemnice.

Miejsce bez nazwy powoli zaczęło nabierać dla mnie kształtu. Być ważne. Istnieć. Chcielibyście być pochowani tak daleko od bliskich? Zapomniani, zagubieni za życia i po śmierci? Czy chcielibyście, aby niespodziewanie jakiś rodak odwiedził Wasz grób? Zapytał o Waszą historię i symbolicznie przywrócił pamięć o Was? A może to bez znaczenia? Może nie ma żadnej wartości i jest tylko przejawem zbędnego romantyzmu?

Na północy Peru najpierw świecą gwiazdy, a później na horyzoncie można dostrzec światła platform wiertniczych. Gdy się ściemniło, rybacy wyruszyli na połów wokół platform, a ja znalazłem swoje miejsce na plaży, okopałem się i zacząłem o tym wszystkim myśleć. Co bym chciał? Czy tak, jak nieznany Olek, spocząć w takim miejscu? Czy jednak na znanym innym cmentarzu? Czy znaleźliby się chętni, by odszukać mnie w Peru i napić się wina na moim grobie? A może lepiej skończyć jak Martin Eden? Wszak ocean blisko. Rozpłynąć się w niebycie bez miejsca, grobu i historii? Jak lepiej i dlaczego?

Wtedy, późną nocą na tej nieznanej plaży zrobiłem jedyną rzecz, jaką mogłem zrobić. Zebrałem swoje kości i ruszyłem szukać hotelu. Wiało, a poza tym zbyt wiele krabów szczypało mnie w tyłek.

Marcin Mentel
O Marcin Mentel 26 artykułów
Pilot wycieczek, przewodnik, podróżnik, bloger, pomysłodawca agencji trampingowej www.peruexpedicion.com. Wybierasz się do Peru, Boliwii lub Ekwadoru? Skontaktuj się z Marcinem.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.