Podwyżki dla turystów. Drożej w Machu Picchu i innych miejscach

Znacznie wzrosły ceny biletów do Machu Picchu. Czy podwyżki zniechęcą turystów do odwiedzania tych inkaskich ruin? Są one krytycznie przepełnione i trafiły na światową listę zagrożonych zabytków. Pisze o tym Piotr M. Małachowski.

Piotr M. Małachowski

Chętnych na zobaczenie Machu Picchu jest tak dużo, że nie przestrzega się limitu wejść. Oficjalnie to najbardziej znane miejsce w Peru może odwiedzić maksymalnie 2500 osób dziennie, ale w praktyce jest ich więcej. Liczba turystów sięgnęła miliona trzystu tysięcy rocznie, co – jak łatwo policzyć – oznacza wyraźne przekroczenie wyznaczonej dawniej granicy.

Efekt? Ruiny zbudowanego przez Inków miasta należą nie tylko do elitarnego grona „Siedmiu Cudów Świata”, lecz trafiły także na listę najważniejszych zabytków zagrożonych zniszczeniem z powodu ekstremalnego ruchu turystycznego. To klasyczny konflikt między wielkim zainteresowaniem a niewielkimi możliwościami. Możliwość wpuszczania do Machu Picchu wszystkich chętnych została mocno nadwyrężona. Z drugiej jednak strony przyjeżdżający do Peru raczej nie wyobrażają sobie, by tego miejsca mogło zabraknąć w planie podróży.

Jak to pogodzić? Idealnego rozwiązania nie ma, dlatego pozostają podwyżki. Po ostatniej normalny bilet wstępu do Machu Picchu dla obcokrajowca wynosi 152 sole (równowartość około 45 dolarów amerykańskich). Inna cena obowiązuje po południu, kiedy ruch w tych inkaskich ruinach nieco maleje. Za wejście do nich od godziny 13.00 trzeba zapłacić 100 soli (około 30 dolarów).

Podwyżki dotyczą także wejściówek do Machu Picchu i na górę Huayna Picchu. Zbiorczy bilet w oba te miejsca kosztuje 200 soli (około 60 dolarów). Taka sama cena obowiązuje przy opcji: Machu Picchu i góra Machu Picchu. Z wyższymi opłatami muszą się także liczyć chętni na pokonanie Camino Inca. Sieć tych inkaskich dróg została już dawno skomercjalizowana. Oferujące wyprawę nimi do Machu Picchu agencje podróży (na własną rękę nie jest ona możliwa) uwzględniły lub w najbliższym czasie uwzględnią ostatnie zmiany cen w swoich pakietach.

Wraz z podwyżkami dla turystów zagranicznych wzrosły ceny dla Peruwiańczyków oraz obywateli Boliwii, Kolumbii i Ekwadoru – państw tworzących regionalny organizm o nazwie Comunidad Andina. Nadal jednak płacą oni dużo mniej niż najliczniej odwiedzający Machu Picchu „gringos“.

Czy droższe bilety zniechęcą turystów? Niektórych pewnie tak, ale wątpię, by wywołały falę gremialnego rezygnowania z Machu Picchu. Chyba że na tym się nie skończy. Nie jest bowiem wykluczone, że gdy zainteresowanie tym miejscem jeszcze bardziej wzrośnie, w przyszłości za wstęp trzeba będzie zapłacić o wiele więcej.

Wyższe ceny obowiązują też w innych atrakcyjnych zabytkach. To między innymi Sillustani koło Puno, Raqchi koło Cuzco, czy Choquequirao koło Abancay. Ale wybierających się do Peru mogę pocieszyć, że w większości nieznanych, choć również interesujących miejscach (istnieje ich w tym kraju aż kilkanaście tysięcy), bilety są symboliczne lub nie ma ich wcale.

Piotr M. Małachowski

Piotr M. Małachowski

Przewodnik, podróżnik, społecznik, bloger, twórca portalu www.kochamyperu.pl, pasjonat wypraw do Peru i innych państw Ameryki Południowej. Wybierasz się w te strony? Skontaktuj się z Piotrem.

Więcej artykułów - Strona internetowa

2 Comments

    • 1. Nie. W artykule jest o tym mowa.
      2. Podwyżki cen żywności, paliwa i prądu w Peru następują co jakiś czas, podobnie jak obniżki. Trudno stwierdzić, czy dzieje się to równolegle z podwyżkami biletów do Machu Picchu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.