Prawie jak yeti. Andyjski region Apurimac czeka na odkrywców

Górskie szlaki trekkingowe, inkaskie i przedinkaskie ruiny, kolonialne zabytki, andyjska kuchnia i zachwycająca przyroda. To wszystko czeka w położonym między Nazką i Cuzco regionie Apurimac. Pisze o nim Piotr M. Małachowski.

Piotr M. Małachowski

Z regionem Apurimac jest jak z yeti. Wszyscy o nim słyszeli, ale nikt go nie widział. Nie widział, bo choć znajduje się na trasie niemal każdej podróży po Peru, tylko się przez niego przejeżdża w nocy.

Region ten zajmuje niespełna 21 tysięcy kilometrów kwadratowych, czyli jest mniej więcej wielkości województwa podlaskiego. Mieszka w nim ponad 450 tysięcy ludzi, którzy posługują się językiem hiszpańskim i keczua. Powstał po upadku Inków – w 1574 roku, kiedy to tę część Wicekrólestwa Hiszpanii nazwano Santiago de Abancay. Aktualna nazwa, która w języku keczua oznacza „Bóg, który mówi” pojawiła się w 1873 roku. Administracyjnie to siedem powiatów (provincias) i 80 gmin (distritos). Stolicą jest położone na wysokości 2378 m n.p.m. miasto Abancay, a inne znaczące miasta to Andahuaylas, Chalhuanca i Chincheros.

To wybitnie rolniczy region. Jego gospodarka opiera się na hodowli bydła oraz trzody chlewnej. Poza tym trzyma się owce, lamy, alpaki i ogromne ilości świnek morskich, które są lokalnym przysmakiem. Na polach rosną ziemniaki, kukurydza, fasola, jęczmień, pszenica, anyż, trzcina cukrowa, brzoskwinie i aguaymanto (miechunka peruwiańska). Charakterystyczne są także spore połacie drzew eukaliptusowych i świerków.

Jak już wspomniałem, ruch turystyczny w tym regionie to jedynie tranzyt, choć region leży między dwoma popularnymi punktami: Cuzco i Nazką. Innymi słowy: do Apurimac, nie licząc psa z kulawą nogą, trafiają naprawdę nieliczni. Czy coś przez to się traci?

Nic, jeśli pobyt w Peru trwa krótko. Kilka dni czy nawet dwa tygodnie, to za mało, by móc sobie pozwolić na wybór w postaci Apurimac. Lepiej pojechać do innych, bardziej znanych miejsc. Jeśli jednak ktoś ma więcej czasu, albo widział już to, co zobaczyć należy, odpuszczenie Apurimac to duży błąd.

Chodzi o to, że w Apurimac jest coś, co najczęściej umyka w czasie pośpiesznej podróży. Prawdziwe Peru. Prawdziwe, czyli nieskażone turystycznymi schematami. Jeśli ktoś wyobraża sobie Peru jako sielankowy, pełen miłych ludzi oraz uzupełniony pięknymi widokami i naturalnym kontaktem z przyrodą kraj, w którym na dodatek wszystko toczy jakby w zwolnionym tempie, Apurimac te wyobrażenia potwierdzi.

Zainteresowanym takim sposobem podróżowania polecam na początek pięć miejsc: Santuario Nacional de Ampay – doskonały na górskie trekkingi obszar chroniony, Ruinas de Sondor – monumentalną pamiątkę po przedinkaskiej kulturze Chanca, Conjunto Arqueologico de Saywite – kompleks archeologiczny z czasów Inków, Qaqa Carcel – wykute w skale kolonialne więzienie oraz Bosque de Piedras Pampachiri – powulkaniczny kamienny las z Casa de los Pitufos, czyli zamieszkaną przez góralskich Indian chatą przypominającą domek z kreskówki o Smerfach. Gwarantuję, że wyprawa w te okolice będzie początkiem historii, których na próżno szukać w przewodnikach turystycznych.

Równie mało znana jest miejscowa kuchnia, choć niektóre jej smaki można znaleźć w Cuzco. W Apurimac warto spróbować między innymi uchullachuę con papas y huevos, humitas de chancho, kapchi de habas con papas, cancacho de cordero i huatię a la leña.

Kiedy do Apurimac przyjechać? Najlepiej w porze suchej – od kwietnia do listopada. Jest wówczas słonecznie i miejscowi chętniej organizują fiesty. Główne z nich to: Aniversario de la Region de Apurimac (28 kwietnia) i Virgen de Fatima (13 maja) w całym regionie, Yawar Fiesta (28 lipca) w Andahuaylas i Chalhuanca, Señor de las Animas (31 lipca) w Chalhuanca, Virgen de la Asuncion (15 sierpnia) w Tambobamba i Chuquibambilla oraz Virgen del Rosario (7 października) w Abancay. Uroczystości są także okazją do przyjrzenia się lokalnym tańcom, zwłaszcza negritos, huasi huasi, danza de tijeras, paki i mayura.

Piotr M. Małachowski

Piotr M. Małachowski

Przewodnik, podróżnik, społecznik, bloger, twórca portalu www.kochamyperu.pl, pasjonat wypraw do Peru i innych państw Ameryki Południowej. Wybierasz się w te strony? Skontaktuj się z Piotrem.

Więcej artykułów - Strona internetowa

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.