To nie jest miejsce dla gringo. Książka o włóczędze z wiedzą

Wymagasz od Peru, Ekwadoru i Kolumbii czegoś więcej niż ładnych zdjęć i miłych wrażeń? Tutaj dostaniesz to na tacy. O książce Sergiusza Prokurata „To nie jest miejsce dla gringo” pisze Piotr M. Małachowski.

Piotr M. Małachowski

Istnieje coraz więcej książek o miejscach napisanych przez osoby, które były w nich tylko gośćmi. Rozumiem, że mogą się podobać, bo przecież ktoś je pisze, wydaje i czyta. Generalnie staram jednak trzymać z daleka od wydawnictw, których autorami są pisarze znający się na rzeczy jedynie z krótkiej wycieczki. Ta zasada znacznie ułatwia życie, choć życie lubi też wyjątki. Dlatego w moje ręce trafiła książka Sergiusza Prokurata o Kolumbii, Ekwadorze i Peru – trzech krajach, nie licząc Wenezueli, które są mi z wielu powodów i na wiele sposobów szczególnie bliskie.

Przekonał mnie tytuł: „To nie jest miejsce dla gringo“. Interesujące zdanie dla gringo, którym jestem i który uważa, że tytułowe „miejsce“, będące niemal całą zachodnią Ameryką Południową, miejscem dla gringo jest. Kierowany ciekawością publikację wciągnąłem zatem jak powietrze. To dobra książka. Z co najmniej dwóch powodów.

Pierwszy jest nieco osobisty. W książce znalazłem spory kawałek siebie sprzed lat. Już o tym kawałku zapomniałem, więc opowieść Sergiusza Prokurata była dla mnie niczym delikatny i świeży powiew pamięci wepchniętej siłą życia do magazynu wspomnień. Kiedyś włóczyłem się po Ameryce Południowej bez znanego mi teraz ładu i składu, dzięki tej książce mogłem więc tę dawną podróż odbyć na nowo. Ale nie dlatego warto po nią sięgnąć. Jej największym atutem jest coś, czego nie ma w większości książek podróżniczych. Wiedza.

W większości książek podróżniczych wiedza, owszem, też jest, ale sytuacyjna. Powstała w danym momencie i w określonych okolicznościach. Tego typu wiedza niezwykle ubarwia narrację, ma jednak podstawową wadę. Jest na tyle ulotna, że oprócz autora na dłuższą metę nie przydaje się zazwyczaj nikomu.

Sergiusz Prokurat jakby to przeczuwał i obok tego wszystkiego, co wydarzyło się ciekawego w jego podróży i co zresztą ze swadą i pociągająco opisał, umieścił także wiedzę, która nie zagrzeje miejsca w magazynie wspomnień. Zebrane i uporządkowane przez niego niezmienne kompendium to klucz do zrozumienia tej części świata. W epoce podróżniczego „zaliczania“ miejsc nie ma oczywiście obowiązku, by ten klucz zdobywać i cokolwiek nim otwierać. Jeśli jednak ktoś wymaga od Peru, Ekwadoru i Kolumbii czegoś więcej niż udanych zdjęć i mocnych wrażeń, w książce Sergiusza Prokurata wszystko podane ma na tacy.

Jest w niej zagłębienie się w tematykę, która determinuje życie na zachodzie Ameryki Południowej. To przede wszystkim związane z Inkami i europejskimi zdobywcami wydarzenia z przeszłości, synkretyzm religijny, wpływ Stanów Zjednoczonych, rola liści koki i kokainy, wojna o… ptasie odchody, a także fakty o świnkach morskich, które lądują na talerzu, czy niemal wpisane w codzienność trzęsienia ziemi, których można się bać, ale na które można też… polować.

Nie ze wszystkimi tezami autora się zgadzam, ale nie ma to żadnego znaczenia. Dla przyjeżdżającego do Ameryki Południowej gringo liczy się bowiem możliwość wzięcia udziału nie w kółku dyskusyjnym o latynoskich niuansach, tylko w udanej przygodzie. Udanej, czyli także zrozumiałej. Lektura książki Sergiusza Prokurata w tym pomoże. Bez wątpienia powinna trafić do plecaka każdego udającego się w te strony, bądź marzącego o takim wyjeździe podróżnika.

Piotr M. Małachowski

Piotr M. Małachowski

Przewodnik, podróżnik, społecznik, bloger, twórca portalu www.kochamyperu.pl, pasjonat wypraw do Peru i innych państw Ameryki Południowej. Wybierasz się w te strony? Skontaktuj się z Piotrem.

Więcej artykułów - Strona internetowa

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.