Marcahuamachuco może stać się „Machu Picchu północy”

Podróżującym po Peru nazwa Marcahuamachuco mówi tyle, co nic, choć to leżące kilkanaście godzin na północ od Limy miejsce może stać się w przyszłości „drugim Machu Picchu”. Dotarła do niego Małgorzata Olejnik.

Małgorzata Olejnik

Podczas kilkuletniej przygody w Peru miałam okazję uczestniczyć w wyjeździe z grupą filmowców do regionu Sánchez Carrión w departamencie La Libertad. Na portalu KochamyPeru.pl pisałam już o święcie, które odbywa się co roku w stolicy tego regionu – Huamachuco. To obchodzona od prawie pięciuset lat Parada de Gallardete. Teraz natomiast zapraszam do Marcahuamachuco – oddalonych o dziesięć kilometrów od Huamachuco ruin położonych na wzgórzu, które sięga 3500 metrów nad poziomem morza.

W miejscach, w których dawne peruwiańskie kultury sytuowały swoje ośrodki kultu, najbardziej zachwyca mnie ich położenie. Cóż za widoki rozciągają się wokół! Identycznie jest z Marcahuamachuco. Prawdopodobnie, jak większość zachowanych w Peru ruin, także i te były miejscem, w którym w pałacu żyli władcy, w grobowcach składano ich szczątki, a w świątyni kapłani odprawiali ceremonie. Tylko domy zwykłych ludzi, budowane z gorszych materiałów, nie miały szans się zachować.

O kulturze Huamachuco wiemy mało. Kilka ekspedycji archeologicznych potrafiło jedynie wyjaśnić, iż żyła w latach 400 – 1100 naszej ery, ulegała wpływom kultur Moche, Chimu, a jej siedliska były następie wykorzystywane przez kulturę Wari.

Najbardziej charakterystyczne w ruinach są grobowce. Duże, prostokątne, wysokie, o pięknej konstrukcji z kamienia zyskały miano „chullpas huamachuqinos“. Łatwo można rozpoznać też lokalizację dawnego placu centralnego oraz domu władcy. Wszystko otoczone jest podwójnym murem. Nieco z boku usytuowane są zabudowania w kształcie koła określana przez archeologów jako „monjas“. Czy żyli tam mnisi, czy kapłani, czy była to budowla służąca do innego celu niż świątynia, pozostaje nam tylko się domyślać.

W poniższym filmie występuje Filipe Varela, znany jako „chaski“ – tak jak biegający kurier z czasów inkaskich. A to dlatego, że podczas mojego pobytu w Marcahuamachuco kręcono jeden z odcinków serialu o liczącej kilkadziesiąt tysięcy kilometrów sieci dróg Inków. Trzeba jednak wspomnieć, że nie zawsze były one przez nich budowane. Inkowie często wykorzystywali szlaki stworzone przez inne, poprzedzające ich kultury. Przebiegająca przez Marcahuamachuco trasa to efekt wysiłku prawdopodobnie kultury Huamachuco.

Małgorzata Olejnik

Małgorzata Olejnik

Eksportuje peruwiańską żywność do Polski dzieląc czas na bycie przewodnikiem i zarażając pasją ludzi odwiedzających Peru.

Więcej artykułów

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.