Lima dla zuchwałych: Przez fawele po andyjskich wzgórzach

Lima to jak miasto po wojnie – taki przekaz trafił do Polaków za pośrednictwem telewizji. Możliwe, że chodziło o położone na andyjskich wzgórzach fawele. O prowadzących przez nie unikalnych szlakach pisze Piotr M. Małachowski.

Piotr M. Małachowski

„Anita Werner z Peru zniszczonego powodzią: Lima jak »miasto po wojnie«“ – tak kanał informacyjny TVN24 BIS zatytułował relację o powodziach w tym kraju. Linki do tego materiału podsyłali nam z lotnisk podróżnicy zamierzający zrezygnować z przyjazdu. Na szczęście przyjechali. Ale powiem tak: nie wiem kim jest Anita Werner, lecz z pewnością nie ma bladego pojęcia o Peru i jego stolicy.

O „Peru zniszczonym powodzią“ opowiadałem już w innym miejscu wyjaśniając, że w tym roku pora deszczowa rzeczywiście była ostra i wraz z fenomenem El Niño wywróciła do góry nogami życie ludzi na rzadko odwiedzanym przez turystów zagranicznych niewielkim obszarze tego kraju. Poszkodowani potrzebują i będą potrzebować pomocy. Niektórym z nich udzielamy jej na miarę możliwości nie przestając zachęcać innych do wizyty w Peru.

Natomiast co do Limy wyglądającej „jak miasto po wojnie“, domyślam się, że Pani Anicie chodziło o miejsce zwane Chosica. Tam rzeczywiście doszło do kataklizmu. Szczegół tkwi w tym, że dochodzi do niego co roku. W przyszłym też dojdzie, ale wówczas polska telewizja pewnie nie przyjedzie i nie poinformuje. Poza tym Chosica znajduje się blisko, ale jednak poza granicami Limy.

Możliwe także, że mówiąc o „mieście po wojnie“ dziennikarka miała na myśli co innego. Fawele, które od północy, wschodu i południa otaczają stolicę. To fakt – wyglądają jak po wojnie, ale nie z powodu powodzi, tylko dlatego, że po prostu tak wyglądają. Mają jednak coś, czego nie ma gdzie indziej. Trasy trekkingowe, które wiodą po „opadających“ do miasta andyjskich wzgórzach. Roztaczają się z nich unikalne widoki na Limę i jej ogrom.

Zaznaczę od razu, że na próżno szukać tego w przewodnikach turystycznych i na forach podróżniczych. W przewodnikach turystycznych i na forach podróżniczych jest o tym, żeby od faweli trzymać się z daleka. Cóż, pisać, tak jak śpiewać, każdy może. Zatem zachęcam śpiewająco do wybrania się w te strony.

Opracowałem i przetestowałem kilka tras biegnących przez tereny faweli. Na najkrótszą potrzeba dwóch godzin, najdłuższą – całego dnia. Wszystkie wymagają obecności osoby, która miejsca te zna. Bez niej łatwo się zgubić i wówczas z ambitnego planu wyjdą nici.

Trzeba też pamiętać, że czerwiec, lipiec i sierpień to w Limie pora mglista. Nic nie widać, a przynajmniej nie widać jak na załączonych niżej zdjęciach. Takie widoki są w pozostałych miesiącach, zwłaszcza od połowy listopada do połowy kwietnia. Chyba że komuś mniej zależy na panoramicznych obrazkach, a bardziej na samej wędrówce przez niezwykłe miejsca. Piszą, że są niebezpieczne. To ja może śpiewająco dodam, że zamieszkałe przez stojących twardo na ziemi i najczęściej uroczo sympatycznych Peruwiańczyków.

Zresztą najlepiej przekonać się o tym samemu i nabrać w ten sposób własnego zdania. W Limie dla zuchwałych. W Limie, bez której każda opowieść o tym mieście jest opowieścią wybrakowaną. Howgh!

Galeria zdjęć z trekkingu przez fawele po andyjskich wzgórzach Limy:

[masterslider id=”28″]

Piotr M. Małachowski
O Piotr M. Małachowski 67 artykułów
Przewodnik, podróżnik, bloger, twórca portalu www.kochamyperu.pl, pasjonat wypraw do Peru i innych państw Ameryki Południowej. Wybierasz się w te strony? Skontaktuj się z Piotrem.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.