Nie tylko trekking. Kanion Colca to 2300 lat historii i tajemnic

Jeden z najgłębszych na świecie Kanion Colca to ponad 2300 lat historii, tradycji i zwyczajów, które żyją do dziś – mówi Peruwiańczyk Johselm Canto Torres, przewodnik z Arequipy, w rozmowie z Piotrem M. Małachowskim.

Piotr M. Małachowski

Jak zaczęło się Twoje wędrowanie?

– Kiedy miałem pięć lat razem z moim ojcem odbyłem pierwszą pieszą wyprawę – z Puno do Ilave. Obrazem, który zapadł mi wtedy w pamięć, była ziemia spierzchnięta z powodu braku deszczu. W wieku trzynastu lat w towarzystwie mojego dziadka przeszedłem z Cuzco do Cachimayo. Z tej wędrówki zapamiętałem przekazane mi historie. Z biegiem czasu zdałem sobie sprawę, że w informacjach o Peru, tych historycznych, jak i związanych z fauną i florą, zdarzają się błędy i pomyłki. To były główne powody, które wpłynęły na decyzję zostania przewodnikiem turystycznym. Z jednej strony przebywanie z ludźmi, którzy lubią chodzić po górach, a z drugiej – możliwość dostarczania im informacji. Po to, by mogli poznać najważniejsze rzeczy o kulturze, historii i przyrodzie mojego kraju, a przy okazji nie wyjeżdżali z niego obarczeni legendami i mitami, które zniekształcają rzeczywistość.

Kiedy pojawił się jeden z nagłębszych na świecie Kanion Colca?

– Osiemnaście lat temu. Pierwsze zejście było bardzo bolesne, zwłaszcza jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne i mentalne. Miałem jednak dużo determinacji w sobie, by ten trekking – jeden z najbardziej technicznych w Ameryce Południowej – zrealizować. Niespodzianką, której Kanion Colca dostarcza mi rok po roku i co odkrywałem stopniowo, jest fakt, że ciągle nie mogę oderwać oczu od jakby nabazgranych wierzchołków inkaskich twierdz. Wydarzenia historyczne zaznaczają to miejsce aureolą, którą tylko przyroda i tarasy rolnicze mogą nauczyć nas rozumieć. Do tego lot kondora i kolibra – największego i najmniejszego ptaka na Ziemi, czy potyczki między pustułkami i jastrzębiowatymi agujami opowiadają nam o sile jego mieszkańców.

Mimo to niewielu turystów, którzy przyjeżdżają do Kanionu Colca, decyduje się zejść na jego dno. Obawiają się, że nie dadzą rady.

– Można powiedzieć: kto nie ryzykuje, nie wygrywa. W rzeczywistości zejście nie jest trudne. Podejście również. Jako przykład podam Gregga Dooda, który zszedł do kanionu i wyszedł z niego mając guza w mózgu. Czy Giselinde Van Hest, która miała problem ze skalkulowaniem głębokości, a mówiąc wprost – nie widziała prawie niczego, przez co wspinaliśmy się pięć godzin, ale dała radę.

Turystów jest tu coraz więcej, ale nie rośnie wiedza na temat tego miejsca. W powszechnej świadomości Colca oznacza jedynie punkt, w którym można obserwować kondory oraz położoną na dnie kanionu oazę.

– Zgoda, ale bycie turystą nie zawsze oznacza bycie naukowcem. Około dziewięćdziesiąt procent podróżujących ludzi nawet nie życzy sobie pogłębionej wiedzy. Są zadowoleni z tego, że udało im się uciec na chwilę z wielkich aglomeracji. Po prostu cieszą się tym i nie oczekują niczego więcej. Reszta wynika z niewielkiego doświadczenia części przewodników nowej generacji, a w mniejszym stopniu dotyczy to tych bardziej doświadczonych. Bo oczywiście Colca to nie tylko Cruz del Cóndor i Oaza Sangalle. To co najmniej 2300 lat historii i kultury. Wystarczy choćby przejść przez Jareqqna, czyli okrągłe platformy znajdujące się przed Sangalle. Te tarasy podsumowują 1300 lat historii i agrotechnologii związanej z udomowieniem pomidora – pierwszego warzywa świata, czy adaptacją amazońskich owoców do warunków andyjskich dolin.

Jaki wariant trasy jest najlepszy, by to poznać?

– Nie ma nic lepszego niż trasa czterodniowa z trzema noclegami. Trzy dni to standard, a ten czwarty, dodatkowy dzień potrzebny jest na Uyo Uyo i Canacotę. Taka forma trekkingu pozwala na dostarczenie najlepszych informacji na temat Inków w czasach przedimperialnych i imperialnych. Daje nawet pełniejszy obraz tego, czego można dowiedzieć się w samym Cuzco.

Zespół budowli Uyo Uyo można zwiedzać dopiero od niedawna.

– Miejsce to powstało przed 1434 rokiem, kiedy zaczynał się imperialny rozkwit ludu Keczua. Uyo Uyo było zaawansowanym stanowiskiem wojskowo-cywilnym powstałym na bazie antycznego miasta. Miasto to należało do ludu Kawana Kuntis, który traktowano jako genetyczną rezerwę do odświeżania krwi. Było to bardzo ważne, bo pamiętajmy, że u Inków rozmnażano się między siostrami i braćmi oraz bliskimi krewnymi. Wiemy już, że zastany w Uyo Uyo przekaz archeologiczny jest niesamowity i zaskakujący.

W Peru nie da się jednak uciec od mitów. Która związana z Kanionem Colca legenda wydaje się najważniejsza?

– Wittitti. To nie tylko legenda, ale także taniec i żywa tradycja. Związana jest z młodymi Collaguas, którzy nie mogli skrystalizować swych miłości do młodych Kawanas i musieli uciekać się do wielu podstępów, aby się z nimi potajemnie spotkać. Pomimo groźby śmierci, bo zdemaskowanych kochanków zabijano publicznie.

Colca ma też polski wątek. Na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku płynącą w kanionie rzekę pokonali kajakami i pontonami młodzi Polacy. Było to początkiem odkrycia tego miejsca dla Peru i świata.

– To prawda, ale w obecnych czasach niewielu jest przewodników, którzy pamiętają ten bohaterski wyczyn. Oczywiście nie powinien on trafić w zapomnienie. To zadanie przede wszystkim dla samych Polaków – dumnych miłośników przygody, którzy swoją postawą powinni propagować wiedzę o swoich poprzednikach.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: PIOTR M. MAŁACHOWSKI

Piotr M. Małachowski
O Piotr M. Małachowski 67 artykułów
Przewodnik, podróżnik, bloger, twórca portalu www.kochamyperu.pl, pasjonat wypraw do Peru i innych państw Ameryki Południowej. Wybierasz się w te strony? Skontaktuj się z Piotrem.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.