Hotel Molino: Polska atmosfera w Świętej Dolinie Inków

Hotel Molino

Gdzie zatrzymać się w Świętej Dolinie Inków? To trudne pytanie z łatwą odpowiedzią: w Molino. O prowadzonym przez Polkę i przypominającym dom hotelu koło Ollantaytambo pisze Piotr M. Małachowski.

Piotr M. Małachowski

Raczej nie podpowiadam w Peru żadnych miejsc do zatrzymania się. Chodzi o gusta. Każdy z nas ma je tak różne, że praktycznie niemożliwością jest trafić w dziesiątkę. Tak po prostu bywa, że jeden jest czymś zachwycony, a inny wręcz przeciwnie – dokładnie tym samym zdegustowany i zniesmaczony. Za nic tego nie rozbierzesz. Stąd decyzja, żeby nie pokazywać niczego palcem. Tym bardziej, że południowe, najchętniej odwiedzane przez turystów Peru to naprawdę nie jest już „dziki“ kraj. Prawie wszędzie dotarła cywilizacja, polepszają się warunki i działa internet. Powoli można więc wybierać według własnego uznania i samemu decydować się na to, co najbardziej odpowiada.

Od każdej zasady jest jednak wyjątek. W tym przypadku nazywa się on Molino. To działający od niedawna hotel niedaleko miasteczka Ollantaytambo w Świętej Dolinie Inków. Ma co najmniej dziesięć zalet, które w żaden sposób nie mogą stać się wadami:

  • doskonała lokalizacja: na uboczu, z dala od głównej, spowitej często spalinami i kurzem drogi,
  • domowa atmosfera: to nie przenośnia; w tym hotelu naprawdę można poczuć się jak w domu,
  • wysoki standard: oparty na dopracowanych do perfekcji detalach, które nie drażnią, jak to czasami bywa, lecz koją i przyspieszają odpoczynek,
  • bliskość do Machu Picchu: na pociąg w stronę tych inkaskich ruin jest kilka minut, na alternatywną drogę do nich – najbliżej ze wszystkich miejsc w dolinie,
  • królewskie śniadania: nie da się ich opisać, trzeba je spróbować,
  • autorskie obiady i kolacje: przygotowywane przez mistrzów – a jakże – w domowej hotelowej kuchni,
  • kolorowy i zadbany ogród: to może najmniej istotny element, ale warto o nim wspomnieć, bo w Peru raczej nie spotyka się ogrodów,
  • doskonała baza wypadowa: hotel otoczony jest górami, które aż proszą, by się na nie wybrać,
  • naturalna równowaga: każde miejsce na świecie można zmierzyć bliskością do natury, a to jest w nią wkomponowane,
  • świetna cena: nie znalazłem dotąd podobnego miejsca w tej części Peru za podobne stawki.

Z mojego punktu widzenia Molino jest idealny. Świetnie komponuje się w plany związane z Cuzco, Świętą Doliną Inków i Machu Picchu. Trafiłem do niego zachęcony zaproszeniem prowadzącej ten hotel przesympatycznej Polki. To była dobra decyzja, po której mogę powiedzieć, że sprawdziłem to miejsce na własnej skórze i bez obaw polecam:

Hotel Molino: domowe klimaty w Świętej Dolinie Inków

Piotr M. Małachowski

Piotr M. Małachowski

Przewodnik, podróżnik, społecznik, bloger, twórca portalu www.kochamyperu.pl, pasjonat wypraw do Peru i innych państw Ameryki Południowej. Wybierasz się w te strony? Skontaktuj się z Piotrem.

Więcej artykułów - Strona internetowa

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.