Na drodze do Machu Picchu: Nieznany pałac króla w Yucay

Na drodze do Machu Picchu, między Pisac a Ollantaytambo, znajduje się rzadko odwiedzany rarytas. To pałac króla Sayri Tupaca w Yucay opowiadający o sztuce budowlanej u schyłku państwa Inków. Pisze o nim Roman Warszewski. 

Roman Warszewski

Yucay jest niewielkim miasteczkiem w dolinie rzeki Urubamby i stanowi ulubione miejsce, w którym osiedlają się teraz „gringos” pragnący na stałe pozostać w dawnym kraju Inków. Powodzenie tego miejsca wynika z niespotykanie korzystnego klimatu. Jest tu więcej słońca, mniej wiatrów, a w porze deszczowej mniej ulew niż w niedalekim Cuzco. Ponadto – życie jest nieporównywalnie tańsze.

W przeszłości okolice Yucay również były ulubioną częścią – nazwijmy to tak – rezydencyjną Tawantinsuyu. To tu znajdowały się liczne włości inkaskiej arystokracji. Począwszy od Inki Viracochy, przez Pachacuteca, po inkę Sayri Tupaca – jednego z ostatnich władców Królestwa Vilcabamby. Dziś, po większości związanych z nimi zabudowań, nie ma już śladów. Z jednym wyjątkiem. Jest nim pałac inki Sayri Tupaca przy Plaza de Armas. Właśnie w Yucay.

Sayri Tupac był synem powstańczego inkaskiego władcy, Manco Inki. Po śmierci ojca w 1542 roku przejął po nim rządy w niepodległej enklawie po drugiej stronie Andów – w Królestwie Vilcabamby. Gdy do tego doszło, był jeszcze nastolatkiem, rządy jego nie były więc zbyt udane. Jako władca nie potrafił przeciwstawić się Hiszpanom. Nie umiał ani z nimi walczyć, ani negocjować. Dlatego inkaska starszyzna przez lata starała się skłonić Sayriego do opuszczenia ostatniej inkaskiej stolicy. Na to samo zresztą – z Cuzco – naciskali Hiszpanie.

W końcu odniosło to skutek. W 1556 roku Sayri Tupac wraz z kilkusetosobowym orszakiem opuścił Vilcabambę, a rządy w niezależnej inkaskiej enklawie przejął jego bardziej obyty z polityką przyrodni brat – Titu Cusi. Sayri najpierw powędrował do Limy, gdzie został przyjęty przez wicekróla, a następnie udał się do Cuzco. W końcu osiadł w Yucay. W pałacu, który specjalnie dla niego wzniesiono.

Na przykładzie tego, co z budowli tej pozostało, można wnioskować jak wyglądały pałace inkaskiej arystokracji „ulepione” z adobe – z glinianej cegły suszonej na słońcu. Bo – wbrew temu, co powszechnie się pisze i mówi – Inkowie wszystkich swoich budynków nie wznosili z kamienia. Z kamienia konstruowali tylko mury obronne, świątynie, najbardziej reprezentacyjne budynki i niektóre pałace. Resztę zabudowy wykonywali właśnie z adobe lub z kamieni połączonych z adobe. Takie budowle nie „straszyły” jednak – jak ma to miejsce obecnie – burym kolorem gliny i ziemi. Ich ściany malowano bowiem na różne kolory. Często na biało, niekiedy na czerwono, albo na żółto. W środku natomiast hardcorowy kolor pomieszczeń maskowano tkaninami.

Jadąc z Pisac do Ollantaytambo warto zatrzymać się przy tym zabytku. Ruiny pałacu pokazują między innymi jak górne krawędzie murów chroniono przed rozmywaniem deszczem. Po prostu nakładano na nie ministrzechy lub… obsiewano trawą, która zwisając w dół odprowadzała deszczówkę. Ukazują też, jak bez udziału kamieni mury budowli mogły piąć się w górę nawet do wysokości pierwszego piętra. I – co najważniejsze – przekonują, iż cegła adobe stanowiła wydajny i łatwy do obróbki budulec, którego umiejętne zastosowanie prowadziło do rezultatów wręcz monumentalnych.

Sam Sayri Tupac długo swoim pałacem się nie cieszył. W dwa lata po osiedleniu się w Yucay, zmarł w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach. Najprawdopodobniej został otruty.

Roman Warszewski

Roman Warszewski

Dziennikarz i pisarz, autor wielu książek, w tym bestsellerów. Laureat prestiżowych nagród. Organizuje wyprawy po Ameryce Południowej. Wybierasz się do Peru lub innych latynoskich krajów? Skontaktuj się z Romanem.

Więcej artykułów - Strona internetowa

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.