Ceglana Paramonga: Graniczny słup między Chimus a Inkami

W pustynnym pasie Pacyfiku to jeden z najciekawszych zabytków. Monumentalny, dostojny, z zaskoczenia wyrastający z płaskiej jak stół równiny. Mowa o Paramonga – tworze kultury Chimu, o którym pisze Roman Warszewski.

Roman Warszewski

Paramonga to nazwa taniej peruwiańskiej wódki. Mimo niskiej ceny, jej jakość jest znakomita. U Polaków wzbudza to zwykle ogromne zdziwienie (oraz uznanie). Niewielu jednak wie, że nazwa tej wódki została przejęta, bo tak naprawdę Paramonga to wielka nadpacyficzna forteca z cegły adobe położona dwieście kilometrów na północ od Limy.

W pasie nadbrzeżnym to niewątpliwie jeden z najciekawszych peruwiańskich zabytków – bardzo monumentalny, dostojny, trochę z zaskoczenia wyrastający z płaskiej jak stół równiny. Mimo że to Peru, nie jest to jednak budowla Inków. Paramonga to twór kultury Chimu. Jej najbardziej na południe wysunięty przyczółek. Zresztą taki, o który inkaski władca Inka Yupanqui toczył zażarte boje. Po co? By podporządkować sobie królestwo Chimu. By otworzyć sobie drogę dalej na północ – do współczesnego Ekwadoru, do Tomebamby (obecnej Cuenki) i do dzisiejszego Quito.

Chimus to spadkobiercy Moczików. Przede wszystkim byli znakomitymi złotnikami. Ich złote precjoza do dziś stanowią ozdobę słynnego Muzeum Złota z Monterrico w Limie i prywatnej kolekcji Enrique Poliego z dzielnicy Miraflores. Od czasu podporządkowania sobie królestwa Chimu, inkaskie jubilerskie wyroby zdecydowanie zyskały. To właśnie złoto ciągnęło Inków na północ. Także – tamtejsi złotnicy.

Lud Chimu nie wznosił budowli z kamienia. Z ich kraju daleko było bowiem do skał i gór. Na wybrzeżu – gdzie na kilka stuleci wygodnie się rozsiedli – pod dostatkiem było za to piasku i gliny. Dlatego budowali przede wszystkim z adobe – z glinianej cegły suszonej na słońcu. W jej stosowaniu zostali mistrzami. Wiele ich budowli było przeogromnych. Przykładem może być stolica królestwa – Chan Chan – koło współczesnego miasta Trujillo.

Paramonga też jest duża, choć idzie nie w szerokość, lecz wzwyż. To najprawdziwszy słup graniczny. Znak – tu się zaczynam „ja” (Chimu), tam – na południe – jesteś „ty“ (Tawantinsuyu). Osiem piramidalnie ułożonych tarasów z adobe pnie się ku niebu w dwóch ciągach ustawionych pod pewnym kątem do siebie. Z górnego tarasu, na równinę w dole, rozciąga się niezrównany widok, a jak opadnie mgiełka, widać nawet ocean.

Gdy do Paramongi zbliżała się armia Tupaca Yupanquiego, by ów graniczny słup obalić, przestawić, widać ją było z daleka. Chimus mieli dość czasu, żeby przygotować się do obrony. To dlatego bój o Paramongę był zaciekły i krwawy. Jak twierdzili Inkowie, trwał prawie dwa tygodnie.

Roman Warszewski

Roman Warszewski

Dziennikarz i pisarz, autor wielu książek, w tym bestsellerów. Laureat prestiżowych nagród. Organizuje wyprawy po Ameryce Południowej. Wybierasz się do Peru lub innych latynoskich krajów? Skontaktuj się z Romanem.

Więcej artykułów - Strona internetowa

Trzy miejsca w samochodzie z Limy do Cuzco 9.06 i z Cuzco do Limy 20.06. Na trasie m.in.: wyspy Ballestas, linie Nazca i inkaskie ruiny Choquequirao. Kontakt: redakcja@kochamyperu.pl
Sylwester i Nowy Rok w Ekwadorze i Peru? Zbiera się grupa chętnych na plecakową wyprawę. Wyjazd dla osób, które marzą o przygodzie i egzotyce. Szczegóły: info@peruexpedicion.com

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.