Huchuy Picchu: Nieznany rarytas w znanym Machu Picchu

Czy to możliwe, żeby w odwiedzanym każdego dnia przez kilka tysięcy ludzi Machu Picchu istniało miejsce, do którego prawie nikt nie zagląda? O nieznanym Huchuy Picchu w najbardziej znanych ruinach Inków pisze Roman Warszewski.

Roman Warszewski

Wydaje się niemożliwością, żeby coś tak mało znanego znaleźć w słynnym i tyle razy fotografowanym Machu Picchu. A jednak! Nawet tu wciąż istnieją zakątki tajemnicze i rzadko odwiedzane. Jednym z nich jest Huchuy Picchu – Mały Szczyt. To dwa pagórki, które mija się po lewej stronie w drodze na wznoszący się ponad ruinami Inków szczyt Huayna Picchu.

Huchuy Picchu to jedno z ostatnich miejsc w obrębie Machu Picchu, w którym można spokojnie usiąść i bez końca napawać się niezapomnianymi widokami. Bo spośród tysięcy osób, które codziennie odwiedzają Machu Picchu, tu dociera co najwyżej kilka.

Powód jest oczywisty: ruiny Machu Picchu są tak interesujące i tak rozległe, że na Huchuy Picchu zwykle nie wystarcza czasu. Większość osób na poznanie Machu Picchu ma jeden, najwyżej dwa dni, a najczęściej tylko kilka godzin. A jeśli chce się wejść na wspomniane Huayna Picchu i pospacerować w ruinach, na cokolwiek innego nie ma już czasu. Poza tym naprawdę niewiele osób wie, że Huchuy Picchu w ogóle istnieje.

Okładka albumu „Zielone Pompeje. Drogami Inków do Machu Picchu i jeszcze dalej” przedstawia widok z Huchuy Picchu na inkaskie ruiny

Czym dokładnie jest Huchuy Picchu? To dwa skalne garby, które Inkowie w przeszłości starannie obudowali tarasami uprawnymi. Znajdują się już poza obrębem właściwych ruin i można przypuszczać, że właśnie stąd pochodziły rośliny, które następnie trafiały na stół samego goszczącego w Machu Picchu Inki i towarzyszących mu arystokratów. Na wysoką rangę tutejszych upraw wskazuje staranność kamiennej obudowy rolniczych tarasów. Warto się im przyjrzeć. Warto też rozejrzeć się wokół. Widok stąd na Machu Picchu jest całkiem inny od tego, do którego przywykliśmy. Widziane z Huchuy Picchu Machu Picchu jest szersze, bardziej rozłożyste i bogatsze w detale.

Nic więc dziwnego, że widok ten znalazł się na okładce albumu „Zielone Pompeje. Drogami Inków do Machu Picchu i jeszcze dalej”, którego – wraz z Arkadiuszem Paulem – jestem autorem. Z Huchuy Picchu widać po prostu jakby inne miasto. Jakby całkiem inne ruiny. Inne oblicze tego, co wydawało się już na wskroś poznane.

Roman Warszewski

Roman Warszewski

Dziennikarz i pisarz, autor wielu książek, w tym bestsellerów. Laureat prestiżowych nagród. Organizuje wyprawy po Ameryce Południowej. Wybierasz się do Peru lub innych latynoskich krajów? Skontaktuj się z Romanem.

Więcej artykułów - Strona internetowa

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.