Sechin: Obuchem w głowę na przesyconej krwią pustyni

Na północ od Limy istnieje miejsce, w którym – tak jak w dawnym Meksyku – nieznanym bóstwom składano ofiary z ludzi. O przesyconym płaczem, krwią i przekleństwem Cerro Sechin opowiada Roman Warszewski.

Roman Warszewski

Cerro Sechin jest dobrym przykładem tego, co tak naprawdę mogło kryć się za zabytkami starego Peru, nad którymi tak często z podziwem wzdychamy. To mały, ale bardzo sugestywny wgląd pod podszewkę prekolumbijskiej rzeczywistości. Uderzenie obuchem w głowę – w przenośni, ale zarazem dosłowne. Wgląd, od którego wieje grozą.

Cerro Sechin położone jest w pobliżu Casmy – niewielkiego, nie pozbawionego uroku rybackiego miasta znajdującego się około dwieście czterdzieści kilometrów na północ od Limy. Z prowadzącej tam Trasy Panamerykańskiej skręcić trzeba w głąb pustyni i po około pięciu kilometrach jest się na miejscu.

To bardzo ważne miejsce. W 1937 roki odkrył je Julio C. Tello – słynny peruwiański archeolog, o którym Peruwiańczycy mówią dziś „sabio nacional” – narodowy mędrzec. W określeniu tym nie ma krzty przekąsu, ani sarkazmu, bo Tello dla peruwiańskiej archeologii był niczym Kopernik.

Sechin jest wytworem Chavín de Huántar – wielkiej kultury–matki, która tysiąc osiemset lat przed naszą erą pojawiła się w starożytnym Peru na styku selwy i sierry: wielkiego lasu i gór. To – najprawdopodobniej – centrum ceremonialno–ofiarne: miejsce, w którym jakimś nieznanym bóstwom składano ofiary z ludzi.

Niewielka piramidalna świątynia otoczona była murem z wielkich kamiennych obelisków i płyt, na których przedstawiono makabryczne sceny. Groźni, uzbrojeni w maczugi wojownicy zadają na nich śmierć najpewniej jeńcom wziętym do niewoli. Ucinają im głowy (na płaskorzeźbach widać odcięte głowy), wypruwają im flaki (te także widać), wyłupiają oczy (to owale z kropkami w środku, jakby nanizane na sznurki). Odrąbują im także ręce i nogi. Okrutny los ich tu spotykał.

To miejsce przesycone płaczem, krwią i przekleństwami. Miejsce jatki, egzekucji, kaźni. I to nie jednokrotnej, lecz takiej, która powtarzała się tu stale. Może raz w tygodniu? Raz w miesiącu? A może codziennie?

Bardzo podobne płaskorzeźby istnieją w Meksyku, w stanie Oaxaca – w słynnym ceremonialnym centrum Monte Albán. Podobieństwo jest wręcz zadziwiające. Tak wielkie, że niektórzy sądzą, że płaskorzeźby z obu tych miejsc nie mogły powstać niezależnie od siebie. Że są świadectwem kontaktów między dawnym Peru i dawnym Meksykiem, co bliskość morskiego wybrzeża w Sechin czyni bardziej prawdopodobnym.

Roman Warszewski

Roman Warszewski

Dziennikarz i pisarz, autor wielu książek, w tym bestsellerów. Laureat prestiżowych nagród. Organizuje wyprawy po Ameryce Południowej. Wybierasz się do Peru lub innych latynoskich krajów? Skontaktuj się z Romanem.

Więcej artykułów - Strona internetowa

Trzy miejsca w samochodzie z Limy do Cuzco 9.06 i z Cuzco do Limy 20.06. Na trasie m.in.: wyspy Ballestas, linie Nazca i inkaskie ruiny Choquequirao. Kontakt: redakcja@kochamyperu.pl
Sylwester i Nowy Rok w Ekwadorze i Peru? Zbiera się grupa chętnych na plecakową wyprawę. Wyjazd dla osób, które marzą o przygodzie i egzotyce. Szczegóły: info@peruexpedicion.com

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.