Kotosh: Miejsce skrzyżowanych rąk i zagadkowej energii

W tym miejscu znaleziono tajemnicze skrzyżowane ręce, ludzki głos w niewyjaśniony sposób ulega wzmocnieniu, a kompasy nie działają tak, jak powinny. O Kotosh – centrum ceremonialnym dawnego Peru – pisze Piotr M. Małachowski.

Piotr M. Małachowski

Na monetach o nominale jednego sola widnieją wizerunki najczęściej mało znanych, ale ważnych dla Peruwiańczyków miejsc. Jednym z nich jest Kotosh koło miasta Huánuco. To kompleks archeologiczny, którego rozpoznawalnym symbolem są dwie skrzyżowane ręce.

Dla tych, szukają zachwycających widoków, mam złą informację. Kotosh wygląda nieciekawie. To rozległy, pagórkowaty teren, który na pierwszy rzut oka może nawet wywołać znudzenie. Ale jeden rzut oka to stanowczo za mało, bo wszystko, co jest interesujące w tym miejscu, tkwi w szczegółach.

Pierwszy z nich to wspomniany wizerunek skrzyżowanych rąk. Odkryto ich dwie pary. Nie wiadomo co oznaczają. Japońscy archeolodzy, którym zawdzięczamy wiedzę o Kotosh, przypuszczali, że mogą symbolizować przyjaźń, dobroć i ludzkie zbliżenie. Ale znaczenie tych rąk może być o wiele głębsze. Inni badacze uważają, że były podstawowym elementem obrzędu, który mógł narodzić się w tym miejscu. Gdyby okazało się to prawdą, mielibyśmy do czynienia z jedną z najstarszych religii na kontynencie amerykańskim.

Wskazuje na to zabudowa El Templo de las Manos Cruzadas, czyli Świątyni Skrzyżowanych Rąk. Ten niewielki budynek składa się z dwóch poziomów. Na środku jednego z nich odprawiano główne ceremonie. Jest także podziemny kanał, przez który wydostawał się dym ze spalanych wewnątrz ofiar. To jeden z najstarszych zachowanych przykładów architektury religijnej w Ameryce. Jego wiek ocenia się na prawie cztery tysiące lat.

Sam Kotosh wydaje się jednak starszy o około pięć wieków. Pewne jest, że jako zamieszkałe przez kapłanów miejsce ceremonialne służył przez długi czas. Może aż do wczesnych stuleci naszej ery. Dowodząc, że cywilizacje starożytnego Peru były zorganizowane wokół świątyń i tworzyły kompleksowe społeczności.

Kotosh to jedno z moich ulubionych miejsc w Peru. Oczywiście nie każdemu musi się podobać. Jestem jednak przekonany, że nawet najbardziej wymagających zaskoczy okrągły plac przed głównym wejściem. Na jego środku znajduje się tak zwany punkt magnetyczny. Trzeba postawić na nim obie nogi i wtedy zaczynają dziać się dziwne rzeczy.

Przede wszystkim z dźwiękiem. Wydawany przez człowieka głos zostaje w niewyjaśniony sposób wzmocniony. Słuchacze mają wrażenie jakby przemawiano do nich przez mikrofon. A jeśli mają kłopoty ze słuchem, ich ciała wpadają w wibracje „zamieniając się“ na moment w coś w rodzaju skrzynki akustycznej.

Zagadkowe są także wskazania kompasów. Ich wskazówki mają problem z odnalezieniem północy. I nikt nie wie dlaczego w południe każdego dnia zjawisko to nasila się wymykając przy okazji naukowej interpretacji. Wiadomo jedynie, że podobne punkty magnetyczne znajdują się w dwóch miejscach na świecie: w Tybecie i Meksyku.

Galeria zdjęć z Kotosh:

Piotr M. Małachowski

Piotr M. Małachowski

Przewodnik, podróżnik, społecznik, bloger, twórca portalu www.kochamyperu.pl, pasjonat wypraw do Peru i innych państw Ameryki Południowej. Wybierasz się w te strony? Skontaktuj się z Piotrem.

Więcej artykułów - Strona internetowa

1 Comment

  1. Jeździmy po Peru samochodem. Odwiedziliśmy 27 czerwca Huancuo, byliśmy tam 2 dni. Jesteśmy pod wrażeniem Kotosh. Rozmawialiśmy z Winfredem, pasjonatem Kotosh.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.