Dolina Sondondo: W andyjskim królestwie kondorów i wikunii

Nie w Kanionie Colca, lecz w Dolinie Sondondo jest największe skupisko kondorów w Peru. Miejsce to oferuje także wielkie tarasy uprawne, malownicze szlaki, andyjskie ruiny i historię ludu Rucanas. Pisze o tym Piotr M. Małachowski.

Piotr M. Małachowski

Skontaktowała się ze mną grupa sympatycznych Polaków nieco zniesmaczonych Kanionem Colca. Z trzech powodów. Przede wszystkim nie widzieli magnesu, który ich w to miejsce przyciągnął – szybujących majestatycznie nad głowami kondorów. Poza tym było dużo ludzi, więc co za tym idzie – także tłumnie i gwarno. A na dodatek nie było – jak na ich kieszeń – tanio.

– To pojedźcie do Doliny Sondondo – odparłem szybko, żeby mogli zdążyć przed wyjazdem z Peru. Nie wiedzieli gdzie to jest, bo raczej nie ma tego ani w klasycznych przewodnikach, ani na blogach i forach podróżniczych. Od słowa do słowa pojechaliśmy więc razem notując tym samym wspólny strzał w dziesiątkę.

Nie mogło być inaczej, bo choć Dolina Sondondo ze swoim kanionem jest w wielu względach do Kanionu Colca i jego doliny podobna, oba miejsca nieco się różnią. Po pierwsze: w Sondondo prawie w ogóle nie ma turystów. Byłem tam siedem razy i spotkałem w sumie czterech podróżników. Samych Peruwiańczyków. Po drugie: kondory pojawiają się w Sondondo zawsze. Czasem kilka, czasem kilkadziesiąt, ale każdego dnia jest ich więcej niż oglądających. To największe skupisko tych ptaków w Peru. I wreszcie po trzecie: nie ma żadnych opłat, biletów i innych tego typu bajerów. Wszystko można zobaczyć za darmo.

Nie chcę owijać w bawełnę, więc powiem krótko: Sondondo to jedno z najbardziej andyjskich, a zarazem obcych masowej turystyce miejsc w Peru. I takim pozostanie, bo główny ruch turystyczny biegnie… obok.

Dokładnie pięć godzin jazdy obok. Tyle potrzeba, żeby dostać się z pustynnego miasta Nazca do andyjskiego miasteczka Andamarca. To niepisana stolica Sondondo, kolebka „tańca nożyc“ i jednocześnie baza wypadowa do wszystkich atrakcji tego nieznanego zakątka Peru. To nie tylko kondory. Sondondo oferuje także największe tarasy uprawne, przedinkaskie ruiny, malownicze szlaki trekingowe i baseny termalne z wodą ogrzewaną przez pobliskie wulkany. Poza tym to miejsce o bogatej historii, w której główną rolę pełni kultura Rucanas. W języku keczua słowo to oznacza „ludzi pracujących“. To oni w latach 700-1400 naszej ery rozwinęli tę część Andów, a następnie zostali wchłonięci przez Inków.

Atrakcyjny jest również sam dojazd do Andamarki. Praktycznie cały czas krętą drogą, a od miasta Puquio, za którym trzeba skręcić w lewo, niezmiernie wąską. Dodatkowe emocje zatem gwarantowane. Tym bardziej że przy drodze pasą się stada wikunii, dzikich krewnych lam, których w tej części Peru – podobnie jak kondorów – jest najwięcej w całym kraju.

Andamarca i Dolina Sondondo:

https://www.youtube.com/watch?v=yhtNIFaGQwE

Piotr M. Małachowski

Piotr M. Małachowski

Przewodnik, podróżnik, społecznik, bloger, twórca portalu www.kochamyperu.pl, pasjonat wypraw do Peru i innych państw Ameryki Południowej. Wybierasz się w te strony? Skontaktuj się z Piotrem.

Więcej artykułów - Strona internetowa

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.